Wśród marzeń

Próbuję uczyć się życia. Książki mi w tym pomagają.

Jezu, Ty się tym zajmij! o. Dolindo Ruotolo: Życie i cuda. - Joanna Bątkiewicz-Brożek
Kto w życiu ucieka przed jednym krzyżem, natrafia zawsze na kolejny, tym razem dużo cięższy.
Jezu, Ty się tym zajmij! o. Dolindo Ruotolo: Życie i cuda. - Joanna Bątkiewicz-Brożek

Raczej nie czytam takich książek. To znaczy, zdarza mi się czytać biografie, lecz nigdy jeszcze nie czytałam książki... biografii o kimś, kto może zostać świętym. Więc książka to była dla mnie czymś całkowicie nowym. Zaś przy lekturze towarzyszyło mi niezwykłe uczucie. Być może dlatego, że czytałam o niezwykłym człowieku.

 

Od razu też muszę powiedzieć, że nie jestem zbytnio religijną osobą. Choć to bardziej skomplikowane. Mogę spokojnie i szczerze powiedzieć, że wciąż szukam swojej drogi... być może kiedyś ją odnajdę.

 

Książka opowiada o ojcu Dolindo Ruotolo. Przedstawia ona jego ciężkie dzieciństwo i dorosłe życie, które też nie było za szczęśliwe. W sumie jego całe życie obarczone było cierpieniem, które ofiarował Bogu. Aż mnie zastanawiało, skąd u niego wzięła się tak mocna wiara w Boga. Dlaczego go tak kochał nawet wówczas, gdy Kościół dostarczał mu dodatkowych cierpień?

 

Na okładce pojawia się też ojciec Pio. Nieprzypadkowo, bowiem pojawia się on w biografii ks. Duolindo pojawia się ojciec Pio. Ks. Dolindo pragnął go poznać, i udało mu się to. Poza tym często wspominał o ojcu Pio.

 

Książka opowiada również o darach, które posiadał ks Dolindo, wizjach, które otrzymał i o tytułowej modlitwie, która opiera się na prostych pięciu słowach: "Jezu, Ty się tym zajmij". Ks. Dolindo był skromnym człowiekiem. W dzieciństwie miał problemy z nauką i sam mówi o tym, iż to dzięki Matce Bożej otrzymał mądrość, inteligencję, dzięki której mógł skończyć edukacje i zostać księdzem.

 

Książkę czytałam zafascynowana życiem tego skromnego człowieka, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam. Ks. Dolindo to niezwykła postać, która potrafi wiele znieść. Książka mi się bardzo spodobała. Autorka pisała prosto, trzymała się faktów. Opisuje wydarzenia z przeszłości, ale również pisze o swoim pobycie w Neapolu i spotkaniu z osobami, które znały osobiście ks. Dolindo. Przez to książka jest jeszcze bardziej interesująca.

 

Lektura skłoniła mnie również do osobistych przemyśleń, Trochę sobie dumałam nad o. Dolindo. Trochę dumałam nad swoim życiem. Dużo dumałam nad religią, kościołem i słowami "Jezu, Ty się tym zajmij!", które są równocześnie modlitwą.

 

Jestem pewna, że szybko o książce nie zapomnę. Pozostanie w moim sercu na długo. Nie jestem pewna, czy coś się w moim życiu zmieni po tej lekturze, choć wydaje mi się, że już zaszły pewne zmiany w myśleniu. Może nie zmiany religijne, ale przy okazji ks. Dolindo i jego sposobie na przebaczanie osobom, które go skrzywdziły (a raczej ich przepraszanie) pomyślałam o swoich kontaktach z ludźmi. I choć raczej nikogo staram się nie krzywdzić, to czasem zdarzy się, że powiem coś, co nie powinnam, coś, czego żałuję. Książka ta skłoniła mnie do poprawy niektórych swoich relacji.

 

Pozycję tą na pewno każdemu polecam. Nie tylko osobom religijnym, choć im chyba w szczególności. Na pewno też każdy, kto lubi biografie i historie o ciekawych ludziach. Bo przyznać to trzeba - ks. Dolindo był ciekawą postacią. To dobra pozycja też dla osób szukających swojej drogi. Może okazać się w tym pomocna. Zresztą... przekonajcie się sami. :)

Pandemic (The Extinction Files, Book 1) - A.G. Riddle
W małżeństwie tak jak na wojnie, w niektórych bitwach nie ma zwycięzców.
Przeszłość kończy się dzisiaj - Beata Piliszek-Słowińska
Życie i śmierć, smutek i radość, początek i koniec przeplatały się ze sobą.
Pandemic (The Extinction Files, Book 1) - A.G. Riddle
Ludzie często mówią, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. Bzdury. Po niektórych wydarzeniach człowiek nie jest w stanie się otrząsnąć. Nie czynią silniejszym, tylko słabszym, bez względu na to, jak bardzo próbujesz to ukryć i udawać, że jesteś silny.
Przeszłość kończy się dzisiaj - Beata Piliszek-Słowińska

Dopiero teraz, przy pisaniu tej recenzji, zobaczyłam, iż książka wydało Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej Gaudium, przez co trochę lepiej zrozumiałam niektóre wątki w powieści. Wcześniej też je rozumiałam, tylko wydawały mi się dziwne (a równocześnie interesujące) w literaturze romantycznej.

 

Główną bohaterką jest Alicja. Samotna dziewczyna, która już trochę przeszła w życiu. Między innymi zostawił ją narzeczony przed ślubem, gdy zachorowała. Ale Alicja ma też siostry, z którymi się świetnie dogaduje i dobrą pracę. Prowadzi zwykłe życie, w którym jest miejsce na sprawy duchowe, ale też i na codzienne trudy.

 

Jak dla mnie była to opowieść obyczajowe z romantycznym, miłosnym wątkiem w tle. Alicja jest zwykłą dziewczyną, którą wciąż gnębi przeszłość, choć ona sama nie chce się do tego przyznać. Jej siostry natomiast borykają się z problemami teraźniejszymi.

 

W książce znajdziemy odniesienia do Boga, religii. Główna bohatera jest osobą religijną, więc często odnosi się do religijnych aspektów życia. Nie jest to uciążliwe, przeszkadzające. A nawet jej religijność jest kolejnym punktem, który lepiej ukazuje bohaterkę. To nie jest też taka, że Alicja od początku głęboko wierzyła. Choć religia w jej rodzinnym domu była ważna (do pewnego stopnia) Ona sama opowiada o swojej religijności. Religijność ta zaś jest ważnym elementem jej życia, bez którego Alicja, którą możemy poznać nie byłaby tą Alicją.

 

Równie ważnym elementem powieści jest przeszłość. Nie tylko przeszłość Alicji (nieszczęśliwa miłość), ale też i przeszłość rodziny Alicji. W książce poznajemy historię rodziny Alicji, która okazuje się ważna nie tylko dla głównej bohaterki, lecz też i dla innych bohaterów.

 

Chyba to moja pierwsza obyczajowa książka, książka o miłości, w której bohaterka jest głęboko wierzącą osobą. Interesujące....

 

Powieść cudownie się czytało. Nie było w niej elementów irytujących. Nie było w niej nudnych wątków. Była to zwykła obyczajowa powieść, którą się dobrze czyta. Podczas poznawania historii Alicji, czułam się tak, jakbym poznawała historię jakiejś randomowej mojej znajomej. Fajne uczucie.

 

Pojawiają się też elementy filozoficzne. Są one wplecione w dialogi między Alicją a jedną z sióstr, w których bohaterki patrzą na różne sprawy z różnych punktów widzenia. Nie ma tu czegoś takiego, że "ja mam rację", czy "to jest prawda". Po prostu mamy elegancką, asertywną rozmowę między siostrami, podczas której mogą poruszać trudne tematy nie obrażając się na siebie. Z tego warto brać przykład. :)

 

Jednym z wątków też jest katastrofa smoleńska. Raczej jest to wątek poboczny, który lepiej pomaga umiejscowić fabułę. Po prostu akcja książki rozgrywa się mniej więcej w czasie katastrofy lotniczej. Przez co wiadomo, że czasem pojawia się rozmowa na ten temat (jak pewnie się pojawiała w wielu rozmowach przy rodzinnych stołach w tamtym okresie).

 

W powieści pojawiają się bohaterowie w różnym wieku. Są dzieci, dorośli, dziadkowie. Każdy z nich coś wnosi do książki. I to coś innego. Czy to historie o dawnych, minionych latach, czy plany na przyszłość, marzenia, czy też określony charakter. Tak jak w naszym życiu - każdy się liczy, każdy ma coś do powiedzenia, każdy ma swoją historię do przekazania.

 

Polecam. :)

Sen nocy letniej - Arne Dahl

Mam tendencję do kupowania książek, które są już kolejnymi tomami serii, których nie znam. Tak było i tym razem. Kupiłam książkę, nie sprawdziłam sobie wcześniej, jaka to książka. Ot, zakup pod wpływem chwili, bo okładka przypadła mi do gustu. Po czym zaczęłam ją czytać, by po kilku rozdziałach być pewną, że to na pewno kolejny tom. Wtedy dopiero sprawdziłam książkę i przekonałam się, że mam tom 6 serii "Drużyna A". Pomyślałam, spoko, nie pierwszy raz i czytałam dalej.

 

Kilka rzeczy lekko mnie irytowały podczas lektury i to od nich zacznę. Były to powtórzenia całych fragmentów tekstów. Jak się tym spotkałam po raz pierwszy, byłam pewna, iż to błąd druku. Wiecie, ktoś coś kliknął, skopiował fragment tekstu. Zdarza się, trudno. Jak za drugim razem trafiłam na powtórzenie, wiedziałam, że to nie błąd, że to tak miało być. Tylko nie wiem po co. Bo to powtórzenie nic mi jako czytelnikowi nie dało. Nie czytałam o tym samym zdarzeniu z innego punktu widzenie, bo czytałam to samo. Jedynie kontekst się zmienił, bo przed teksem, który pojawiał się 2 razy była inna strona. Wydawać by się mogło, że jednak poznamy inny punkt widzenie. Lecz nie, bo nie zmieniało to niczego. Nie lubię bezsensownych powtórzeń.

 

Inne kwestie raczej przypadły mi do gustu. Myślę, że polubiłabym Drużynę A. Każdy z nich miał swoje wady i zalety. Każdy był nieco inny. I do każdego mogłam podejść inaczej. Trochę jak w "Zabójczych umysłach". Polubiłam całą drużynę. Niektórych bardziej, innych mniej. Ale ogólnie cała drużyna przypadła mi do gustu.

 

Na plus zasługuje też fakt, iż nie czułam, że czegoś ważnego nie wiem, gdyż nie czytałam tomów poprzednich. Pewnie bym wiedziała więcej o życiu osobistym. Aczkolwiek do głównego wątku nie były potrzebne poprzednie tomy. Dla mnie to było ważne, bo jednak dziwnie się czyta, gdy się nie wie o co chodzi. Jednak z pewnością nadrobię poprzednie 5 tomów, bo ciekawi mnie początek Drużyny A i inne jej sprawy.

 

W powieści pojawił się też wątek związany z Polską. Nie wiem dlaczego, ale miło mi się zrobiło, gdy w zagranicznej powieści widzę coś polskiego. To takie fajne. :D

 

W książce ważna też jest noc świętojańska. Ja ją tylko pamiętam z młodości, gdy czytało się baśnie o magicznej paproci. W powieści zaś mogłam poznać nieco lepiej tą magiczną noc. Z innej, ciekawszej strony.

 

Fabuła przypadła mi do gustu. Najważniejsze były sprawy, morderstwa, ale nie brakowało też wątków związanych sprawami osobistymi bohaterów. Dzięki temu mogłam się świetnie bawić przy kryminale, ale też poznać na tyle głównych bohaterów, by móc ich polubić lub znielubić. Główny wątek zaś pozwolił też zastanowić się nad tematem związanym moralnością. Przynajmniej ja po lekturze troszkę sobie podumałam nad lekturą, którą poznałam i pewnymi kwestiami, o których przeczytałam.

 

To mi się podoba w książkach, filmach i serialach, że przy czytaniu, oglądaniu pewnych rozrywkowych tematów, mogę też pomyśleć, czasem porozmawiać z kimś, kto też czytał, widział daną książkę, film na tematy, które też się pojawiły. Wyrobić sobie opinie na ich temat, ocenić fikcyjnych bohaterów, bądź przenieść tą tematykę na mój mały świat i zauważyć, czy ja postąpiłabym podobnie w danej sytuacji czy inaczej.

 

Ogólnie, gdyby nie te straszne powtórzenia, to książka przypadła by mi strasznie do gustu. Bo lubię dobre kryminały, z bohaterami z krwi i kości, którzy nie są idealni, którzy mają swoje wady, zalety i są po prostu (tylko) ludźmi. Uwielbiam wątki, które jakoś się ze sobą łączą. Lubię też taką zwyczajną magię, która nie dotyka fantastyki, a jest dostępna w rzeczywistości.

 

Seryjny morderca Thomas Quick - Hannes Råstam

Już podtytuł sugeruje prawdę ukazaną w książce, a jednak wciąż przy lekturze czekałam na moment, w którym wszystko się zmienni. Chyba za dużo kryminałów z nagłymi zwrotami akcji przeczytałam. A przecież to jest literatura faktu.

 

Hannes Råstam dokładnie zbadał sprawę dotyczącą Thomasa Quicka. Zrobił to dla telewizji. I poświęcił temu tematowi dużo czasu. Dzięki czemu otrzymaliśmy bardzo dokładną książkę z gatunku literatura faktu.

 

Hannes na samym początku historii o Thomasie Quicku umieścił cytat, który podałam wyżej. Wydaje mi się, że Hannes doskonale trafił wyborem cytatu. On doskonale opisuje postać Thomasa Quicka... zresztą nie tylko jego.

 

Zanim przejdę do następnego punktu, muszę nadmienić, iż choć to Hannes Råstam jest autorem książki, to niestety nie dożył on wydania książki. Ostatnie poprawki, wygląd, wstęp, zakończenie napisał jego przyjaciel, który w ostatnim słowie przybliża nam postać autora, Hannesa Råstama.

 

Historia rozpoczyna się od wspomnienia pierwszego spotkania dziennikarza z bohaterem, Thomasem Quickiem. A raczej samego jego początku. Później zaś przenosimy się jeszcze dalej w przeszłość do samego początku historii. Pierwszej "ofiary" Quicka.

 

Poznajemy wydarzenia chronologicznie. To, co wydarzyło się Råstam opisuje przedstawiając również fakty, które doprowadziły do przyznania się Quicka do zbrodni, których nie popełnił oraz pokazując jak machina, która weszła w ruch, nie potrafiła się już w odpowiednim momencie zatrzymać.

 

Nie wiedziałam, iż historia Thomasa Quicka może mnie tak zaciekawić. Co mogłoby być w niej tak fascynującego? - myślałam. Okazało się, że cała historia jest fascynująca i tak nieprawdopodobna, że wydaje się niezwykła. Widzimy fakty, które idealnie pokazują, iż sprawa Qucika powinna być zakończona dawno temu i całkiem inaczej niż się skończyła. Gdyby nie Hannes, to Quick prawdopodobnie nadal byłby uznany za winnego tych wszystkich zabójstw.

 

Po przeczytaniu bardzo zdziwiło mnie, że to się wydarzyło naprawdę. Thomas Quick, za sprawą terapii i tabletek uzależniających przyznał się do zbrodni. I to jeszcze nic.

Najgorsze, ze ludzie, którzy byli odpowiedzialni za jego skazanie, nie zrobili nic, by do tego skazanie nie doszło. A nawet robili wszystko, by Thomas odpowiedział za (nie)swoje zbrodnie.

 

Historia jest bardzo ciekawa. Pokazuje szwedzki wymiar sprawiedliwości, który w tej jednej sprawie kompletnie sobie nie poradził. Tylko dlaczego? I czy ktoś za to odpowiedział? Z ciekawości na pewno poszukam informacji, jak sprawa zakończyła się dla osób odpowiedzialnych za skazanie Quicka.

 

Sam Thomas Quick był człowiekiem, który potrzebował pomocy. Ale chociaż był to człowiek chory, nie jest też całkowicie niewinny. Jeśli przeczytacie książkę, zapewne dojdziecie do podobnych wniosków. Choć uważam też, że Quick po prostu znalazł się w sytuacji, z której nie umiał się wyplątać, przez co brnął w nią dalej.

 

Bardzo, ale to bardzo spodobał mi się autor, dziennika Hannes Råstam. Gdyby nie ta książka, nie miałabym pojęcia, iż istnieje dziennikarz tak dokładny. Bardzo mi się spodobała jego praca, która była dokładna. Chciał wyjaśnić wszystko, by nie było żadnych wątpliwości dotyczących winy Quicka. I wykonał świetną robotę.

 

Polecam każdemu tą pozycję.

"21:37" - Mariusz Czubaj
Sukces ma wielu ojców, porażka cierpi na chorobę sierocą.
Zombie - Wojciech Chmielarz
Każdy marzy o tym, by być kimś lepszym, niż jest.
Katedra Marii Panny w Paryżu - Victor Hugo
Stawał się więc [Frollo] coraz bardziej uczony, a zarazem - naturalnym biegiem rzeczy - coraz bardziej surowy jako ksiądz, coraz bardziej smutny jako człowiek.
Cień wiatru - Beata Fabjańska-Potapczuk, Carlos Ruiz Zafón, Carlos Marrodán Casas
Prezenty się robi dla przyjemności osoby ofiarującej, nie z powodu osoby otrzymującej.
Siła strachu - Koethi Zan
(...) żadne słowa nie pomogą nikomu przejść przez rozpacz. Trzeba pozwolić, by fale bólu nadchodziły raz za razem, aż zaczną się powoli, stopniowo cofać.
Siła strachu - Koethi Zan

Gdy tylko zobaczyłam tą książkę w kiosku, jako dodatek do jakiegoś kobiecego magazynu, wiedziałam, że ta książka mi się spodoba. I nie pomyliłam się. Pochłonęłam ją w kilka godzin. Zaczęłam dość późno, przez co zamiast iść spać, czytałam dalej. Bo byłam zaciekawiona, zaintrygowana, zafascynowana historią.

 

Ok, przyznam, iż kilka rzeczy mnie w ogóle nie zaskoczyło. Przede wszystkim pewne rozwiązanie sytuacji zostawione na koniec, które miało chyba dać efekt "wow, to niemożliwe". Akurat tą jedną rzecz podejrzewałam od początku. Ale może oglądam za dużo thrillerów, choć ostatnio przyznam, iż ten gatunek jakoś omijam. Nie celowo, ale zawsze się trafi coś innego do oglądnięcia, przeczytania. Coś, co chciałam poznać już wcześniej. Ale nadal lubię thrillery, ten dreszczyk emocji, który towarzyszy mi podczas lektury. Tutaj towarzyszył mi przez cały czas.

 

Akcja rozgrywa się w czasie rzeczywistym, ale nie brakuje też retrospekcji. Bohaterką, która jest też narratorem jest Sara - jedna z dziewczyn porwanych przez psychopatę. Wydarzenia mają miejsce dziesięć lat po uwolnieniu się dziewczyn z rąk człowieka, który je przetrzymywał w piwnicy. Sara wciąż nie pogodziła się z przeszłością. Nagle przyszedł czas, by znów zajrzała do wspomnień i wróciła do traumatycznych przeżyć.

 

Lekturę przeczytałam bardzo szybko. Ma prosty język. Fabuła wciąga już od pierwszej strona. Historia jest ciekawa. Czytamy nie tylko o tym, co się wydarzyło, co się dzieje w czasie rzeczywistym, ale poznajemy też Sarę, jej lęki, jej traumy. Sara jest dziewczyną, której od początku się współczuje. Jej lęki są zrozumiałe, przez to, co przeszła. Czułam w stosunku do niej przede wszystkim współczucie. Całkiem inaczej miałam w stosunku do dziewczyn, z którymi była w piwnicy. Owszem, im też współczułam. Ale przede wszystkim cieszyłam się, że potrafiły wrócić do normalnego życia, choć to na pewno było trudne, bardzo trudne.

 

Fabuła trzyma w napięciu. Przeszłość jest ciekawa, ale teraźniejszość jest pełna akcji i niebezpieczeństwa. Każdy krok Sary wzbudzał u mnie niepokój. Czułam, że coś się wydarzy niedobrego. Naprawdę się bardzo wciągnęłam w historię, która pokazuje, iż czasem choć robimy wszystko, co ma nas uchronić od niebezpieczeństwa, i tak wpakowujemy się w kłopoty. Sara i Jennifer działały według schematów, które mają im przynieść bezpieczne życie. Miały zrobioną listę "Nigdy", czyli w punktach wypisały, co nigdy nie mogą zrobić. A i tak trafiły w ręce psychopaty.

 

Retrospekcji nie było tak dużo jak myślałam, że ich będzie. Jednak każda z nich pokazywała grozę, w której dziewczyny się znajdowały. Opisy tortur nie były dokładnie opisane. Lecz to nie wystarczyło, by wyobraźnia nie dodała obrazów dziewczyn przeżywających piekło. Aż dziwne, że nie śniły mi się koszmary.

 

Jeśli chodzi o postać psychopaty. Idealnie wpasowuje się w schemat, który mam w głowie, gdy myślę o takich osobach. Na zewnątrz idealny: sąsiad, pracownik, przyjaciel. Potrafi sprawić, że ludzie go lubią słuchają. Zaś wewnątrz zamienia się potwora. Nikt z otoczenia nie pomyślałby sobie, że ta osoba potrafi nadawać cierpienie, ból. Nikt nie wpadłby na to, że taka osoba kogoś przetrzymuje. Właśnie taki jest psychopata z książki. Idealnie wpasowujący się w opinię o psychopatach. Co najgorsze, nie miał na tyle traumatycznych przeżyć, by go móc jakoś usprawiedliwić. Po prostu był zły, miał chore fantazje, które zechciał realizować.

 

Książkę polecam. Dużo czasu się przy niej nie traci. Świat wykreowany przez autorkę jest wciągający, bohaterowie ciekawi. I choć czasem dzieją się w niej nieprawdopodobne zdarzenia, ja na nie nie zwróciłam uwagi, gdyż była ona zbyt pochłonięta wydarzeniami, które właśnie poznawałam.

Cień wiatru - Beata Fabjańska-Potapczuk, Carlos Ruiz Zafón, Carlos Marrodán Casas
Nie mieściło mi się w głowie, że śmierć może być obok mnie, mieć ludzką twarz i serce zatrute nienawiścią, że może być ubrana w mundur lub płaszcz gabardynowy, stać w kolejce do kina, śmiać się w barach, lub prowadzić rano dzieci na spacer do parku (...).
Impreza u Ralpha - Lisa Jewell
Gdzieś po drodze uprzytomniła sobie ze zgrozą,że przemienili się w jedną z tych koszmarnych par w średnim wieku, które widuje się w restauracjach i pubach, jak siedzą, gapiąc się przed siebie i aż kipiąc od niewyrażonych pretensji i wstrętu, trwają ze sobą od lat na zasadzie kompromisów do n-tej potęgi, bo żadne z nich nie ma w sobie ikry, by wstać i wyjść - jedną z tych par, którym po prostu już na sobie nie zależy.