Wśród marzeń

Próbuję uczyć się życia. Książki mi w tym pomagają.

Bractwo Pierścienia - J.R.R. Tolkien
Nie każde złoto jasno błyszczy,
Nie każdy błądzi, kto wędruję,
Nie każdą siłę starość zniszczy.
Korzeni w głębi lód nie skuję
Z popiołów strzelą znów ogniska
I mrok rozświetlą błyskawice.
Złamany miecz swą moc odzyska,
Król tułacz wróci na stolicę.

Książka pełna magii.

Bractwo Pierścienia - J.R.R. Tolkien

Widziałam film. Myślałam więc, że podczas czytania przypomnę sobie to i owo. Lecz przyznam teraz, iż niewiele z filmu pamiętałam. Owszem, przy paru fragmentach pojawiały się migawki scen z "Drużyny pierścienia". I bohaterowie w moim umyśle wyglądali jak aktorzy wcielający się w rolę. Lecz poza tym, przeżywałam przygodę od nowa. I tak naprawdę cieszę się, że niewiele pamiętałam. Dzięki temu bardziej wczułam się w książkę oraz nie nudziłam się ani przez chwilę.

 

Niesamowicie się czyta pierwszy tom. Początek lektury jest przyjemny, spokojny. Jakby się czytało lekką opowieść. Lecz z każdą kolejną stroną, akcja przybiera na sile, a historia praktycznie przez cały czas trzyma czytelnika w napięciu. Autor zaś wciąż dostarcza nowych wrażeń.

 

Książka ta jest cudowna. Zachwyca opisami przyrody, pieśniami (wierszami), zwyczajami różnych istot mieszkających w Śródziemiu oraz bohaterami, których możemy dość dobrze poznać, polubić, a zarazem nadal niewiele o nich wiedzieć.

 

Od pierwszych stron "Bractwo Pierścienia" wciąga czytelnika w swoją historię. Trudno się oderwać od losów Froda i jego przyjaciół. Ciężko zostawić jest bohaterów choć na chwilę. Już dawno nie czytałam tak wciągającej powieści. 

 

J. R. R. Tolkien stworzył świat, w którym czuć magię. Znaleźć ją można w opisach miejsc, bohaterów. Ona jest obecna przez cały czas. To ona sprawia, iż tak ciężko jest się oderwać od Śródziemia i powrócić do rzeczywistości. 

 

A bohaterowie? Jakże oni są pokazani. O każdym można coś powiedzieć. Frodo wykazuje się niezwykłą odwagą i oporem. Sam jest bardzo oddanym przyjacielem, który zrobi wszystko dla Froda. Merry i Pippin potrafią pokonywać trudności i nie tracić swojej radości. Gandalfa uwielbiam nie tylko za mądrość i bycie czarodziejem, ale też za wierność. Aragorn ma dużą wiedzę i chyba potrafi sobie poradzić w każdej sytuacji. Elf Legolas wydaje się taki delikatny, lekki, piękny, a przy tym dobry. Gimli zaś choć bywa uparty, potrafi pójdź na ugody dla dobra drużyny. I Boromir - postać, która być może ma chwile słabości, lecz z nimi walczy... i nawet gdy z nimi wygrać nie może to jednak cenię tą postać. 

 

Uwielbiam narrację w powieści. Jest ona prowadzona w taki sposób, iż czułam jakbym stała się jednym z członków drużyny. Jakbym była duchem przy bohaterach. Ja się znalazłam w tym świecie, widziałam go, czułam. Dla mnie to była wycieczka w świat całkowicie inny od tego, który znam.

 

Trudno nie pokochać tej opowieści. Przygody bohaterów są fascynujące. Owszem bywa niebezpiecznie, musi być niebezpiecznie, bo droga do przebycia miała być trudna. Lecz to niebezpieczeństwo sprawia, że bohaterowie stają się odważniejsi, mężnieją. Bez niebezpieczeństwa nie byłoby poczucia ulgi, gdy przychodziła chwila wytchnienia.

 

Wiele przygód bohaterów pozostanie ze mną na długo. Będę pamiętać ich trudy. Ale też będę pamiętać krainy elfów. Krainy przepiękne, w których czas płynie inaczej. Miejsca te oczarowywały i sprawiały, iż nie chciało się ich opuszczać. 

 

Będę chciała powrócić do Śródziemia. Najchętniej od zaraz. Mam nadzieję, że to mi się uda. Mam nadzieję, że znów poczuję magię, która niewątpliwie jest w książce. 

Warszawa w rozmowach - Krajewska Justyna
Czym jest dla Pani Warszawa?
Chalepianka Zapiski z Krety - Anna Laudanska
To, co zawsze urzeka mnie w kreteńskich firmach, to ich rodzinne korzenie, podtrzymywanie tradycji, walka o zachowanie własności z dziada pradziada.

Chcę na Kretę!

Chalepianka Zapiski z Krety - Anna Laudanska

Ta książka sprawiła, że pokochałam miejsce, w którym nigdy nie byłam. Zapragnęłam również, by się w nim znaleźć... choć na chwilę.

 

Książka jest ciężka (chyba przez grubą okładkę), więc raczej nie nadaje się na podróż. Szkoda, bo mogłaby być świetnym towarzyszem wyprawy na Kretę. Za to w środku znajdziemy kilka cudowności:

 

- zdjęcia, które są przepiękne. Na nich możemy zobaczyć miejsca, jedzenie, rzeczy związane Kretą. Te zdjęcia sprawiają, że miejsce to wydaje się przede wszystkim piękne i warte zwiedzania. Wąwozy mnie zachwyciły, jedzenie sprawiło, iż chciałam je spróbować, zabytki chciałam zobaczyć od środka, a na przedstawionych plażach chciałam się chwilę poopalać. 

 

- przepisy. Pod koniec, w rozdziale "Uczta Dionizosa" poza opisem potraw, na kilka z nich autorka zamieściła przepisy. I ja już wiem, że niektóre z nich wypróbuję. Te, które będę mogła wypróbować, te które wyglądają smakowicie. 

 

- minisłownik języka greckiego. Przyjemnie było poznać niektóre słówka po kreteńsku. Zawsze też przy danym pojęciu pojawił się krótki opis. Zatem wiem już jak jest autobus po kreteńsku, ale też, że sieć autobusów działa sprawnie w okolicach Chanii i na Krecie. Podobnie jest z innymi słówkami. Wiele ciekawostek się w podrozdziale z minisłownikiem dowiedziałam.

 

- życie na Krecie. Z książki dowiedziałam się, że autorka tam mieszka. Zatem cały pierwszy rozdział jest poświęcony kretańskiej rzeczywistości, dzięki czemu dowiedziałam się jak wyglądają tam święta, ale też jak autorce się mieszka na Krecie.

 

- Kreteńskie obrzędy. Przyznam, iż rozdział nt. zaręczyn, wesela, chrztu dziecka i zabobonów był bardzo ciekawy. Najbardziej byłam zszokowana chrztem, a bardziej wiekiem dziecka, które idzie do chrztu. Dziwne to dla mnie. Bo w sumie trochę czekają, ale i tak dziecko nadal nie jest świadome tego, co właśnie się dzieje.

 

- aktywnie i leniwie. Ten rozdział polubiłam. Ale o ile opisy plaż mnie nudziły, tak przy aktywnym wypoczynku się zaciekawiłam (ach, te wąwozy... ile mogłabym tak się pospacerować :D ).

 

Książka jest przepięknie wydana. Choć akurat moje wydanie miało pecha, i w środku było kilka stron lekko zniszczonych. Ale treść i tak dało się przeczytać i nie przeszkadzało mi to. Papier jest śliski (chyba po raz pierwszy zwróciłam uwagę na papier).

 

Ta lektura zachęca do poznania Krety. Autorka podpowiada, jakie miejsca warto zobaczyć, gdzie wybrać się na plaże, do jakich sklepów zajrzeć i nawet, co kupić do jedzenia. Są też opisy różnych tawern, w których autorka była i poleca jedzenia. Aaa, i kilka słów o winiarniach czy serach. Dużo jest ciekawych rzeczy. 

 

O zwykłym życiu na tej wyspie też jest kilka słów. Autorka pisze o swoich początkach, o szkole językowej, w której się uczyła języka. Nawet ją poleca. O poszukiwaniu pracy, więc jest też kilka słów o rynku pracy i z tego, co przeczytałam uważam, że tam chyba jest trudniej o pracę niż w Polsce. 

 

Ogólnie więc książkę polecam. Jedynie żałuję, że gdybym się kiedyś wybrała na wycieczkę po Krecie, to niestety nie wzięłabym tej lektury. Za ciężka jest. :D Choć chciałabym. Bowiem mogłabym wówczas podróżować, zwiedzać razem z książką. Czytać o miejscach będąc w nich. Porównać słowa autorki z rzeczywistością.

13 powodów - Jay Asher
Jeśli słyszysz piosenkę, która wywołuje u ciebie łzy, a nie chcesz już płakać, nie słuchasz jej więcej.
Ale nie da się uciec od samego siebie. Nie można postanowić, że się już nie będzie siebie oglądać. Wyłączyć zgiełku w swojej głowie.

Drastyczny efekt kuli śnieżnej...

13 powodów - Jay Asher

"13 powodów" poznałam przez serial, który przypadł mi go gustu. I, choć przeważnie uważam, iż książka jest lepsza od filmu czy serialu, tak w tym przypadku to serial okazał się dużo lepszy. 

 

Głównym bohaterem jest Clay. Chłopak otrzymuje pewnego dnia przesyłkę z kasetkami magnetofonowymi i listem. Kasety te nagrała Hannah - dziewczyna, która popełniła samobójstwo. Na kasetach Hannah zamieściła powody, przez które się zabiła. Powodami są ludzie, którzy w jakiś sposób ją skrzywdzili.

 

Zacznę od czasu, w którym rozgrywa się akcja. W książce cała fabuła rozegrała się w ciągu jednej nocy, w serialu trwało to o wiele dłużej. Clay długo słuchał kaset, nie potrafił ich przesłuchać w ciągu jednego dnia. To mi bardziej przypadło do gustu. Może, jakby w książce Clay przesłuchał kasety w ciągu nocy, ale później była jeszcze jakaś akcja związana z nim, przypadła by mi bardziej do gustu książka. Jednak, dla mnie ta noc, to było zdecydowanie za mało. Możliwe, że ten przez fakt, ze poznaliśmy dobrze tylko Hannah i Clay'a. Nikogo więcej, bo szczerze, na ile można wierzyć jednej dziewczynie?

 

Właśnie, to jest drugi powód, dla którego lepiej obejrzeć serial. W serialu poznajemy też innych bohaterów, ich powody, ich cele, marzenia, grzeszki. Możemy bardziej zauważyć, iż nie ma nikogo idealnego. Nawet Hannah ideałem nie jest.

 

Właśnie. Hannah. Jak ona mnie irytowała w książce (w serialu też, ale troszkę mniej). Jak dla mnie, okazała się wielką egoistką, która tylko szukała powodu by się zabić. Osobą, którą bolało, gdy ktoś ją zranił, lecz sama równie mocno potrafiła zranić innych. Nie przejmowała się znajomymi. Nie słuchała też ostrzeżeń, nie próbowała zrozumieć innych. Wiem... wiem jak łatwo może zmaleć poczucie własnej wartości, wiem jak bardzo można nienawidzić swojego życia i jak bardzo można chcieć go zakończyć. Jednak pomimo tego trudno zrozumieć mi jest Hannah. Zresztą, jej pomysł na nagranie kaset, w których oskarża innych o swoją śmierć jest okrutne. Bardzo okrutne. Przyznam, iż w serialu 12 powód sprawił, że było mi ogromnie szkoda Hannah, zresztą bardziej rozumiałam serialową bohaterkę, za to największym złem był dla mnie 13 powód. W książce zaś współczułam 13 powodowi, że został tak wmanewrowany w bardzo niefajną sytuację. 

 

Jednak uważam, że książkę warto przeczytać. A przeczyta się ją bardzo szybko, naprawdę dużo czasu nie zajmie.

 

Przede wszystkim porusza temat TABU jakim jest samobójstwo. Pokazuje, iż do takiego kroku nie potrzeba wielkich krzywd. Każdy może się zabić, jeśli tylko poczuje, że jest nikim i nikomu na nim nie zależy. Owszem, myśli samobójcze nie równają się próbie samobójczej. Jednak zawsze się przed nią pojawiają.

 

W książce tej jest fajnie ukazany ciąg zdarzeń, które do czegoś prowadzą. Wszystko zaczyna się niewinnie. Początkowe powody wydają się śmieszne, lecz gdyby nie one, to być może nawet nie doszłoby do tych końcowych. Bardzo spodobał mi się w lekturze efekt kuli śnieżnej. 

 

Co prawda w serialu jest to bardziej pokazane, lecz w książce też widać problem z tzw. bullyingiem w szkole czyli dręczenie danego dziecka przez inne dzieci, odrzuceniem przez znajomych. Hannah czuła się odrzucona, czuła się samotna. Problem dość częsty w szkołach, ale i niezauważalny. Niestety.

 

Książkę przeczytajcie, serial zobaczcie. Naprawdę warto. 

Jak byc ogierem do konca zycia - Hanna Bakula
Co to jest ogier?
Słownik mówi: "(...) dorosły, niekastrowany, zdolny do rozrodu samiec koniowatych lub wielbłądowatych."
Jak byc ogierem do konca zycia - Hanna Bakula

Zastanawiam się jak mam podjeść do tej książki. Czytając, widziałam w jej poradnik. Nietypowy, dużą dawką humoru, lecz jednak styl pisania przypominał poradniki. Lecz później zobaczyłam, iż zaliczana jest do literatury obyczajowej, czy też współczesnej. Przez co chyba trudniej ją ocenić.

 

1. Jako poradnik.

Tą formę książka najbardziej przypomina. Jednak "porady" autorki, kwalifikacja mężczyzn dość nietypowy sposób, raczej nie nadaje się do wcielania w życie. Owszem jest zabawnie, jednak porad tych lepiej nie wcielać w życie.

 

Aczkolwiek, czasem można przytaknąć autorce. Choć kwalifikacja autorki to tworzenie stereotypów. Chyba nam to nie jest do szczęścia potrzebne.

 

2. Jako literatura współczesna.

Chyba idealnie wpasowuje się w tą kategorię. Bo im trudniej ją dopasować do jednego z gatunku, to tym bardziej jest współczesne (choć nie bierzcie tego na serio - są to takie tam moje spostrzeżenia ;)).

 

3. Jako książka obyczajowa.

Chyba do tej kategorii nie pasuje bardziej niż nawet do poradnika. Bo dla mnie książka obyczajowa powinna opowiadać jaką historię, mającą swój początek i koniec. Tutaj są po prostu kwalifikacje ogierów do różnych grup, typów i ich opis. Bardziej mogę tu znaleźć jakąś wiedzę - niepotrzebną, absurdalną, lecz wciąż wiedzę.

 

4. Jako książka naukowa.

No cóż, jak już zapewne zauważyliście - wiedza zawarta w książce nie jest naukowa. Dużo jest do tego brakuje. Jednak pomysł grupowania ogierów (ogier = facet) przypomina trochę naukę... ;)

 

Książka ma kilkanaście rozdziałów. Pierwsze z nich dotyczą podstawowej wiedzy, tzn. wyjaśnienia pojęć (co to jest ogier? co siedzi w ogierze?) i poradom (Jak być ogierem w każdym wieku? Jak zdobyć ogiera? Zakup ogiera. Sposób na ogiera). Po nich przechodzimy do różnych kwalifikacji: (wiekowej, geograficznej, regionalnej). Pojawia się nawet astrologia (czyli ogiery wg znaków zodiaku). Każdy przy tym grupowaniu znajdzie coś dla siebie. Po kwalifikacji, katalogu czempionów znowu mamy porady. Lecz teraz dotyczą one zatrzymania danego rodzaju ogiera, oddania ogiera w dobre ręce i inne.

 

Więc coś ma z książki naukowej. ;)

 

Czyta się to to świetnie. Naprawdę wciąga. Chyba przez ten język, w którym nie brakuje humoru. Naprawdę trudno się nie uśmiechnąć przy kwalifikacji. Trudno też czasem nie odnieść wrażenie, że danym typem miało się jednak do  czynienia. 

 

Jednak można też wyczuć w książce dużą dawkę zgorzknienia. Czasem ma się wrażenie, jakby autorka widziała same minusy w każdym typie ogiera. Jakby każdy facet był z zasady zły. Trochę to smutne.

 

Mam ogromny problem z tą książką, bo poza humorem i dość trafną kwalifikacją ogierów, nie widzę w tej książce niczego, co mogłoby przynieść jaką korzyść. Ba, widzę nawet negatywne skutki jej lektury.

 

 

Ta książka jest dobra do zabicia czasu. Dobra, by poprawić sobie nastrój. Dobra, by zapomnieć o problemach. Lecz równocześnie jest zła, jeśli potraktujemy ją zbyt serio. Jest średnia. Po prostu.

 

Podsumowując: przeczytać można, nie traktować jej serio trzeba, zapomnieć o "mądrych" wyjaśnieniach powinno się. 

Cień wiatru - Beata Fabjańska-Potapczuk, Carlos Ruiz Zafón, Carlos Marrodán Casas
Istniejemy póki ktoś nas pamięta.
Cień wiatru - Beata Fabjańska-Potapczuk, Carlos Ruiz Zafón, Carlos Marrodán Casas
Ludzie są gotowi wierzyć we wszystko, tylko nie w prawdę
52 kolory życia. Tom VII - Magdalena Kozioł
Na tym świecie nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko ma swoje miejsce, czas i ściśle określony cel, nawet wypadki, choroby, niespodziewane zmiany planów, cierpienie czy tęsknota. Nawet, gdy przytrafia nam się coś bardzo przykrego, niedobrego, według naszej opinii niesprawiedliwego, powinniśmy to przyjąć i zacząć obserwować.
52 kolory życia. Tom VII - Magdalena Kozioł

Ja mam szczęście do zaczynania serii książek od ostatniego tomu. Ale nie mogłam się powstrzymać, gdy ta książeczka leżała na mojej półce i aż krzyczała "weź mnie, weź mnie w swe ramiona!". 

 

Nie żałuję, że ją przeczytałam. Choć po jej lekturze chciałam więcej. Więcej Sally, więcej Jacka, więcej pozostałych bohaterów. Więc może trochę żałują tego, iż historię Sally poznałam od końca, od ostatniego tomu, gdyż jestem pewna, iż spodobała by mi się cała opowieść autorki o Sally. Teraz chcę poznać początek historii o Sally. Mam nadzieję, że kiedyś mi się to uda.

 

Ciekawy to jest projekt. 7 tomów,  w których każdy rozdział jest dany jednej barwie, jednemu kolorowi. W sumie rozdziałów jest 52, kolorów jest 52, tyle ile tygodni w ciągu roku. A w każdym z nich jest fragment, tydzień z życia bohaterów, w którym można znaleźć odniesienie do danej barwy. 

 

Ja zaczęłam historię od tygodnia 44 i koloru karminowego, który sobie wcześniej wygooglowałam. Zakończyłam zaś na ostatnim, 52 tygodniu z kolorem białym. Biel tak wiele symbolizuje. Wydaje mi się, że ten kolor idealnie pasuje do końca historii.

 

Przyznam, iż po zakończeniu mam wiele pytań. Wiele kwestii jest otwartych. Co prawda, dzięki temu mogę zakończyć je według swojej wyobraźni, lecz prawdę mówiąc mogę też czekać. Bo skoro autorka pozostawiła sobie uchylone drzwi do życia Sally, to być może pewnego dnia zajrzy tam ponowni, by spisać tom 8... ja bym nie miała nic przeciwko. ;)

 

Książeczka liczy 112 stron, bardzo wciąga i czyta się ją naprawdę dobrze. Dlatego też jej lektura nie zajmie wiele przyjemności. A każda minuta z tą opowieścią będzie miło spędzonym czasem.

 

Poza kolorami, pod koniec rozdziałów pojawiają się fragmenty różnych piosenek. Polskich i zagranicznych. One też są wybrane idealnie do danej sytuacji. Mają jeszcze lepiej zobrazować uczucia bohaterów, ich rozterki, ich myśli, ich problemy.  

 

Polubiłam Sally. Postać ta jest niezwykle pozytywna. Choć nie rozumiem niektórych jej działań z przeszłości. Lecz to dlatego, że nie znam niektórych elementów z jej życia, przez co trudniej jest mi zrozumieć, dlaczego na przykład skierowała swoje uczucia na nieodpowiednie tory.

 

Jacek jest dla mnie postacią, do której mam naprawdę mieszane uczucia. Przez swoje poglądy nie do końca akceptuje to, co zrobił. Jednak równocześnie wydaje się on naprawdę miłym człowiekiem. 

 

Przyznam, iż przy lekturze czasem się uśmiechniemy od ucha do ucha, czasem prawie się rozpłaczemy. W tym tomie znajdziemy różne emocje: od radości do smutku, od złości do szczęścia. Jak w prawdziwym życiu.

 

Zastanawiam się, dlaczego rodzice dali Sally na imię Sally. Takie głupie rozkminy mi przyszły do głowy. Znaczy, podobało mi się imię bohaterki. Naprawdę Sally już z samym imieniem wzbudziłaby moją sympatię. Jednak to nie przeszkodziło mi w zastanawianiu się, skąd się wzięła Sally. Przez jakiś film? Serial? Książkę? Dlaczego rodzice wybrali takie nietypowe imię? Nietypowe, lecz piękne. Przez które bohaterka wydawała mi się najpiękniejszą dziewczyną w książce. 

 

Polecam Wam ogromnie książkę "52 kolory życia". Ale zacznijcie lepiej od początku, bo choć koniec jest rewelacyjny, to lepiej historię znać tak jak się ona zaczęła. Ja dopiero poznam poprzednie tomy. Kiedyś, lecz jeszcze nie wiem kiedy dokładnie. 

Jaki kamien taki cios - Ewa Przybylska
Wytarty frazes mówił, że nic się bez niej nie dzieje. Jakie imię miała PRZYCZYNA? Jaki kształt? Obłoku przepływającego skosem przez salę?
Jaki kamien taki cios - Ewa Przybylska

Zawsze po szczupłych książkach spodziewam się prostych, wręcz banalnych historii. Dlatego też przeważnie to właśnie je wybieram na wyjazdy. 

 

Książka "Jaki kamień taki cios" prosta nie jest, ani banalna, ani łatwa. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Aczkolwiek jej początek i koniec jest jakby wycięciem fragmentu życia. bez jasnego początku, bez jasnego końca. 

 

Opowieść rozgrywa się w ciągu trzech dni. W ciągu tych trzech dni towarzyszymy głównej bohaterce, Wandzie w jej decyzjach, w jej poszukiwaniu tego, co zagubiła. Widzimy ją w różnych sytuacjach, śledzimy jej rozmowy, czytamy jej myśli i zastanawiamy się nad jej stratą. Próbujemy ją zrozumieć. Choć to jest trudne.

 

Mam ogromny problem z tą książką. I choć minęło już parę dni od poznania jej treści, ja nadal do końca nie wiem, co o niej sądzę. Ciągle się zastanawiam, co o niej mogę napisać. Nadal się waham nad jej oceną. Wciąż myślę, czy aby na pewno zrozumiałam tą lekturę, czy aby na pewno wiem, co autorka chciała przekazać. I nawet teraz nie jestem tego pewna. Bowiem tą książkę nie da się przeczytać na szybko. Ją trzeba czytać powoli, zrozumieć sens ukryty w treści. 

 

Książka ma specyficzny styl, do którego trzeba przywyknąć. Na początku może być ciężko, lecz po kilkunastu stronach można się do niego przyzwyczaić. Jednak styl ten sprawia, iż trzeba się głębiej wczytać treść, by ją zrozumieć.

 

Zauważyłam też w treści wiele metafor. Zresztą cała historia to nie tylko historia Wandy. Pomiędzy jej życiem pojawia się postać z scenariusza nowego filmu. Postać ta jest niezwykle ważna dla Wandy. Pomaga też lepiej poznać główną bohaterkę. Czasem miałam wręcz wrażenie, iż Gumka w pewnym sensie jest wariacją Wandy. 

 

Wydaje mi się, że każdy z nas może odnaleźć w książce to, czego aktualnie potrzebuje. Ja widziałam w niej fałsz, obłudę, próbę naprawienia własnego świata, ale też pogoni za bezsensownym rzeczami, zapomnieniu o ważnych wartościach, zatraceniu siebie.

 

Widziałam w lekturze osobę zagubioną, która dość nietypowy sposób znalazła sposób na poradzenie sobie z problemami. Nietypowy, gdyż dość ostry... jakby bohaterka nienawidziła świata, ludzi, których znał. Choć pewnie bardziej nienawidzi siebie, przez co nie potrafi kochać.

 

Książkę polecam. Jest nieco trudna, lecz ciekawa. I skłania do przemyśleń, co jest ogromnym plusem, bo zawsze z takich książek możemy się czegoś nauczyć. I stać się lepszym człowiekiem.

Cień wiatru - Beata Fabjańska-Potapczuk, Carlos Ruiz Zafón, Carlos Marrodán Casas
Czytać to bardziej żyć , to żyć intensywniej".