Lubię ten dreszczyk podczas czytania...

Bazar złych snów - Stephen King

Od razu się przyznam, iż recenzja tej konkretnej książki miała się pojawić dawno, dawno temu. Ale ciężko było mi się zabrać do czytania, a gdy już mi się udało, to dostałam jakieś zniechęcenie do pisania bloga. Później pojawiło się postanowienie, iż post pojawi się w niedzielę, ale i to nie wyszło. Mamy zatem czwartek, a post, jeśli pogoda mi pozwoli (nie będzie burz), pojawi się w tym dniu.

Zastanawiałam się w jaki sposób napisać tą recenzję. Czy lepiej powiedzieć kilka słów o każdym opowiadaniu, czy może ciekawiej byłoby się skupić na całości i jedynie o kilku opowiadaniach napisać kilka słów więcej. I nawet teraz pisząc swoją opinię, nie jestem pewna, jak będzie ona wyglądać w końcowym stadium.

Ogromnym plusem zbioru opowiadań Kinga jest to, iż przed każdym opowiadaniem autor napisał kilka słów czy to o powstaniu danej opowieści, czy o czymś związanym z opowieścią. Pomaga to bardziej zrozumieć autora i opowiadania.

Może teraz jednak napiszę kilka słów o każdym opowiadaniu, a później wybiorę kilka ulubieńców, które każdy powinien wg mnie poznać, bo są niesamowite. Ja o nich nie zapomnę...

1. "130. kilometr" ("Mile 81")
Czytając to opowiadanie, miałam wrażenie, że już to gdzieś było. Demoniczny samochód pożerający ludzi - nie było takiego filmu, horroru? Czy to tylko wytwór mojej wyobraźni?
Chociaż nie wiem czemu, ale przypomniał mi się również komiks z Myszką Miki, w którym był demoniczny statek pożerający swe ofiary...
"130. kilometr" to jak dla mnie typowy horror. Jakby miał być filmem, to byłby to film z klasy Z, ale jako opowiadanie spełnia swą rolę. Ba, ma nawet pewnego sensu happy end (nie dla każdego byłby to happy end). A poza tym można w nim dotrzeć pewne prawdy życiowe, o których zapominamy. Jedną z nich jest zaimponowanie, poczucie bycia ważnym, bycia kimś więcej niż jednym z wielu ludzi. Czasem chcemy być ważni tylko dla bliskich, by choć oni nas dostrzegli, czasem poszukujemy akceptacji wśród znajomych. Czasem jednak szukamy aprobaty wśród obcych.

2. "Premium Harmony" ("Premium Harmony")
To jest opowiadanie, o którym po przeczytaniu praktycznie zapomniałam. Jednym słowem mogłabym o nim powiedzieć, iż jest nijakie.
Jednak pozwala się zastanowić nad życiem. "Żyj tak jakbym ten dzień miał być twoim ostatnim", "nie znasz dnia ani godziny" - takie sentencje pojawiają się po przeczytaniu. Umrzeć możesz w każdej chwili, podobnie jak osoba, której czasem możesz mieć dość, ale jednak nie wyobrażasz sobie życia bez niej.

3. "Batman i Robin wpadają w scysję" ("Batman and Robin Have an Altercation")
Smutna opowieść, o której pewnie nie zapomnę. Albo może zapomnę, jednak łatwo będzie mi do niego wrócić.
Z jednej strony lubię takie opowieści, z drugiej unikam ich, bo choroba, syn, który nic nie może zrobić. A ja trochę zbyt emocjonalnie podchodzę do takich spraw.

4. "Wydma" ("The Dune")
Opowiadanie, które już od pierwszego momentu niesamowicie wciąga. Elementy fantastyki, świata nadprzyrodzonego są wplecione w życie to coś, co lubię. I choć opowiadanie na pozór jest zwykłe, to dość szybko w głowie pojawia się pytanie: "czy chciałbyś wiedzieć, kto wkrótce umrze? Czy chciałbyś wiedzieć, kiedy Ty umrzesz?"
Zakończenie opowiadania jest zaskakujące, a zarazem troszkę dziwne.

5. "Wredny dzieciak" ("Bad Little Kid")
"Genialne" - taką miałam myśl po przeczytaniu opowiadania. Ale szczerze jest to jedno z wielu dobrych opowiadań o kimś, kogo społeczeństwo już skazało, nie znając całej historii. Lecz czy uwierzyliby w taką historię?
W prosty sposób opowiada o tym, jaki sposób oceniamy innych nie znając wszystkich faktów. Uważamy, że mamy do tego prawo, a czy tak jest naprawdę?

6. "Śmierć" ("A Death")
To opowiadanie było wyjątkowe. Pełne wątpliwości... smutne, dziwne, a zaskoczenie wciąż pozostawia pewny niedosyt. Bo mi wciąż trudno uwierzyć w to, co przeczytałam... (i tak, wiem, że to fikcja).

7. "Kościół z kości" ("The Bone Church")
Poemat. I w tym momencie, muszę się przyznać, iż nie polubiłam utworów wierszowanych Kinga. Niestety, to nie moja bajka.

8. "Moralność" ("Morality")
Opowiadanie, które zrobiło na mnie wrażenie. Ze względu na granice, które człowiek może przekroczyć. Do czego my jako ludzie jesteśmy zdolni? Co zrobimy, by przetrwać? A przede wszystkim - czy za wielkie pieniądze zrobimy wszystko?
Raz czytałam na pewnym forum dyskusje o tym, za ile ktoś może się sprzedać, przespać z kimś obcym?
W przypadku moralności pojawią się podobne myśli: "za ile mogę zrobić coś niemoralnego, nieetycznego? Czy istnieje jakaś kwota, za którą ktoś mógłby kupić moje sumienie?"
I jakie będą czy są tego konsekwencje?

9. "Życie po życiu" ("Afterlife")
I wkraczam teraz w opowiadanie, które pokochałam. Powiem szczerze, że lubię każde opowiadanie, powieść, film, serial, który wkracza w elementy życia i śmierci, życia po śmierci. Tutaj dostałam właśnie coś takiego. Coś, co było tajemnicze, mroczne. Coś, co człowieka ciekawi, co mnie ciekawi.
Muszę przyznać, iż koncepcja życia po życiu w tym opowiadaniu przypadła mi do gustu. Zresztą wyobrażałam sobie coś podobnego. Chociaż... ja różnych momentach różnie wyobrażam sobie tamten świat...

10. "UR" ("UR")
Następne opowiadanie, które pokochałam.
Kindle, czytnik to coś, z czego korzystają miliony książkoholików. Mnóstwo książek w jednym miejscu.
W opowiadaniu bohater dopiero przekonuje się do tego urządzenia. Ale nasz główny bohater dostaje trochę inny Kindle - innego koloru, innymi możliwościami...
Nie wiem, czy to nie jest jedno z najlepszych opowiadań, które są w tym grubym zbiorze. Inne wszechświaty, Prawa Paradoksu  i bohater, który jak i czytelnicy, nie ma pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi...

11. "Herman Wouk jeszcze żyje" ("Herman Wouk is still alive")
Krótko mogę napisać, iż jest to opowiadanie smutne, a zarazem prawdziwe. O życiu, śmierci, wypadku samochodowym, o nas, ludziach, którzy myślą, że są panami świata. A tak przecież nie jest.

12. "Kiepskie samopoczucie" ("Under the Weather")
Nie miałam pojęcia, iż to opowiadanie zrobi na mnie takie wielkie wrażenie. Wydawało mi się na początku, że będzie to kolejna opowieść, o której zapomnę. Ale tak się nie stanie.
Mogłabym powiedzieć, iż jest to opowiadanie o miłości i byłaby to prawda... ale jest to również opowieść o stracie, o trudzie pogodzenia się ze stratą.
Czy można kochać kogoś tak, że nie pozwoli się tej osobie odejść?

13. "Billy Blokada" ("Blocade Billy")
Nie jestem fanką tej opowieści. Było dla mnie nudne, bo nie lubię sportu,  którego Amerykanie kochają.
Ale dla zakończenia warto opowiadanie poznać.

14. "Pan Ciacho" ("Mister Yummy")
O aniołach śmierci - mogłabym napisać. W ogóle wiele jest w zbiorze opowiadań, które pomagają zrozumieć albo przynajmniej zastanowić się nad tym, co nieuniknione.

15. "Tommy" ("Tommy")
Następny poemat, który przeczytałam tylko dlatego by przeczytać. Niestety, ale tutaj jestem na nie. Może gdyby zamiast wierszu było opowiadanie, to może by mi się podobała. Bo sam temat jest ciekawy. Pogrzeb, to jak się zachowujemy na pogrzebach, jak się zachowujemy wobec zmarłych, co o nich mówimy i jak ich pamiętamy...

16. "Zielony bożek cierpienia" ("The Little Green God of Agony")
Następne opowiadanie, które pokochałam. Wiem coś na temat bólu - bardziej psychicznego niż fizycznego, a pomimo tego nie potrafię sobie wyobrazić jaki ból przeżywają niektórzy z ludzie. A o tym jest to opowiadanie. O bólu, który nie znika. O bólu, który trwa, a człowiek marzy tylko, by się skończył.
Niesamowite opowiadanie, w którym za ten ból odpowiada coś tajemniczego... Opowiadanie niesamowite i straszne. Takie, które pozostanie w pamięci.

17. "Ten autobus to inny świat" ("That Bus Is Another World")
Co byś zrobił gdybyś zobaczył morderstwo? Czy mógłbyś o tym zapomnieć? Czy zwracamy uwagę na to, co dzieje się wokół nas? Czy liczy się to? Czy bardziej liczy się tylko nasze szczęście? Co możemy zrobić i co robimy?

18. "Nekrologi" ("Obits")
To lubię, szczerze, lubię elementy fantastyki. Tutaj te elementy są elegancko wplecione w zwykłe życie. To wychodzi Kingowi świetnie. Wpleść trochę fantastyki do życia. Nie stwarzać całkiem nowego świata, ale dodać coś do naszego...
"Nekrologi" są opowieścią niesamowitą, w której główny bohater poza talentem pisarskim dostał dar, moc... i z tą mocą może być panem życia i śmierci. Ale wszystko ma swoje konsekwencje, używanie daru również.

19. "Pijackie fajerwerki" ("Drunken fireworks")
Jest to jedna z tych opowieści, o których nie zapomnę. Ale przede wszystkim ze względu na humor. Opowieść nie jest straszna, ale jest za to strasznie zabawna. Taki humor na koniec książki. Humor, którego czasem brakuje w życiu. Coś czuję, że do tej opowieści będę wracać, gdy złapię jakieś doła...

20. "Letni grom" ("Summer thunder")
Na sam koniec dostaliśmy opowiadanie, które było chyba najbardziej smutnym opowiadaniem w zbiorze.
Koniec świata czy też świat post-apokaliptyczny. Napromieniowany na maksa. Z ostatnimi ludźmi, niedobitkami.
Głównymi bohaterami jest dwoje ludzi i pies. I choć opowieść jest krótka, to i tak się jakoś zżyłam z bohaterami i płakałam jak bóbr prawie od początki tej historii.
Straszne smutny koniec. Lecz pewnie każdy koniec bywa smutny... happy endy to bajka, a życie nie jest bajką.


Jedynie pogrubione opowiadania to są te, które zapamiętam na całe życie. Takie, które pokochałam i to z różnych względu. Takie, o których zapomnieć nie mogę, bo zmieniły coś w moim serduszku.

"Bazar złych snów" nie do końca jest horrorem, bowiem wiele z opowieści, choć mają straszne elementy, to jednak dotykają sfer życiowych, które są obecne wszędzie. Ale również, o których czasem zapominamy, chociaż nie powinniśmy o nich zapominać.

Z drugiej strony zbiór ten opowiada o lękach, które w każdym z nas drzemią i budzę się nieproszone, wtedy, gdy są niepotrzebne w nieodpowiednim czasie o nieodpowiedniej godzinie.