Bajkowa...

Przysięga  - Kimberly Derting

Po książkę sięgnęłam, bowiem ktoś mi ją polecił. Dodatkowo na okładce zobaczyłam porównanie z "Igrzyskami Śmierci", a odczuwałam jakąś pustkę po skończonej serii, więc "czemu nie" - pomyślałam. I troszkę się zawiodłam.

Świat Ludani rządzi się swoimi prawami. Mamy w nim królową i poddanych. Poddani dzielą się na klasy społeczne. Brzmi znajomo? Powinno, bo społeczne klasy nie są niczym nowym. Ale w tej powieści królowa postarała się, by każdy wiedział i pamiętał, do której klasy należy. Bowiem każda klasa ma swój język, jest też język urzędowy, którego używają wszyscy. Ale mieszkańcy muszą pamiętać, że gdy ktoś wyżej urodzony używa języka swojej klasy, to głowę trzeba spuścić. Nikt nie zna języka innej grupy społecznej niż tej, do której należy. Poza jedną osobą, główną bohaterką powieści: Charlaine. 

Charlaina jest na pozór normalną siedemnastolatką, która należy do klasy kupców. Jej matka i ojciec prowadzą restaurację, w której ona pomaga po szkole. Ma wiernych przyjaciół, z którym codziennie chodzi do szkoły. Ale ukrywa przed całym światem sekret, który znają tylko jej rodzice. Rozumie wszystkie języki. Nikt jej tego nie uczył, urodziła się z takim darem. Pewnego dnia spotyka chłopa, Maxa. I tak oto zaczyna się historia.

Z "Igrzyskami Śmierci" tą książkę nie łączy nic... no może poza wątkiem miłosnym, ale tylko w znaczeniu, że w obu powieściach on występuje. Bo wątki miłosne również są różne. I ja bym na przykład nie porównała rozterek miłosnych Katniss do uczuć Charlie. Dla mnie są całkiem inne.
Jeśli chodzi o prawa w państwie o nazwie Ludania, to już to można w jakimś stopniu porównać do "Niezgodnej", w której też są klasy społeczne zwane kastami. Ale w "Niezgodnej" młodzi bohaterowie mogli w pewnym momencie wybrać, natomiast w książce wyboru bohaterowie nie mają żadnego. Wszystko zależne jest od losu. 

Państwem rządzi królowa. Zła, okrutna, która zna się również na czarach. Od początku wiadomo, że jest zła. Zresztą czytając nie mamy rozterek w typie: kto jest dobry, a kto zły. Wszystko jest oczywiste. Nawet zakończenie mnie nie zaskoczyło.

Niemniej jednak książka wciąga. Świat ukazany w powieści jest troszkę bajkowy, starodawny, w którym liczyło się szczęście czy los. Bo to od nich zależało, gdzie się urodzisz. "Przysięga" ma również w sobie trochę magii, dzięki której powieść zyskuje na wartości.

Ogromnym plusem jest również to, iż chociaż książka jest pisana z punktu widzenia Charlie, to są również fragmenty ważne dla fabuły, z których poznajemy inny punkt widzenia czy plany innych bohaterów (Królowej, Maxa itp.). Bardzo mi się to spodobało, gdyż rzadko kiedy spotykam się, by książka była pisana z różnych punktów widzenia.

Natomiast o bohaterach wiele powiedzieć nie można. Są czarno-biali: albo dobrzy albo źli. Nie mamy postaci szarych, który mieliby w sobie trochę zła. Brakowało mi bohatera, Brakowało mi bohaterów, którzy po czasie okazywali się całkiem inni niż na początku, brakowało mi bohaterów, którzy byli zagadką. 

Niemniej jednak książka mi się podobała. Przeczytałam ją szybko, w ciągu jednego wolnego dnia. I nie żałuję czasu, którego przeznaczyłam na jej poznanie. Nie było może taka jak mi się wydawało, że będzie. Bywała przewidująca, ale za to stanowi dobry początek na dalszą historię Charlie. I coś mi się wydaje, iż następne tomy mogą już być o wiele lepsze. :)

 

Plusy:
--> historia: troszkę bajkowa, troszkę magiczna, a troszkę zwykła, codzienna i smutna
--> główna bohaterka
--> wciągająca fabuła
--> styl pisania (różne punkty widzenia ważne dla fabuły)
--> świat, w którym mogą rządzić tylko kobiety
--> inna niż "Igrzyska Śmierci" czy "Niezgodna"
 
Minusy:
--> przewidująca
--> brak szarych postaci