Sookie, ach ta Sookie.

Na zawsze martwy - Charlaine Harris

Muszę przyznać, iż ta część przygód podobała mi się najbardziej. To w niej poza narracją z punktu widzenia Sookie, pojawia się również bezosobowy narrator. To mi się spodobało, bo choć ujawniał nie wiele, to jednak dzięki niemu działo się coś tajemniczego i to dzięki niemu można było snuć różne domysły...

Co do Sookie - charakter jej się nie zmienił. Nadal potrafiła myśleć o głupotach. Ale równocześnie w tej części była ciekawsza. Byś może dlatego, że trafiła do więzienia. Albo ona sama się trochę zmieniła?

W ostatniej części mamy wiele nowych wątków, choć pojawiają się starzy bohaterowie. I to ci, o których mogliśmy mieć całkiem inne zdanie.

Szczerze bardzo spodobało mi się zakończenie książki. Pasowało do tej serii i jednak lepszego zakończenia nie mogłam sobe wymyślić.