Zielona Mila - Stephen King

Po pierwsze: nie myślałam, że skończę tej książki w ciągu jednego dnia. Oczywiście, czytałam już jedną/dwie książki w ciągu dnia, ale one były cienkie. Poza tym myślałam, iż książki Stephena Kinga są trudne w odbiorze. Nie wiem, dlaczego miałam takie myślenie, ale ono było w moim umyśle. Dlatego też broniłam się przed jego książkami. Aż nadszedł 21.09 tego roku, który okazał się dniem czytania książek autorstwa Kinga. Skorzystałam zatem z okazji i wzięłam książkę, którą znałam już z filmu. Było to dla mnie bezpieczne rozwiązanie, ponieważ po pierwsze wiedziałam, że nie trafię na horror, a po drugie film mi się bardzo podobał, więc myślałam, że podobnie będzie z książką. I się nie myliłam.

Książka wciąga, strasznie wciąga. Była to pierwsza książka w moim życiu, od której nie potrafiłam się oderwać. Nie mam pojęcia, co miała w sobie takiego magicznego, lecz historia była na tyle niezwykła, że od razu chciało się poznać jej zakończenie oraz to, co działo się pomiędzy początkiem a końcem.

Ale może zacznę od początku.
Paul jest strażnikiem więziennym. W swoim zespole jest szefem reszty strażników, więc jego współpracownicy powinni go słuchać. Na ogół tak jest, lecz wśród strażników jest jeden, który pracuje dzięki koneksjom i myśli, iż wszystko mu wolno. Przez co zawsze wynikają kłopoty. Powinnam jeszcze dodać, iż to nie jest zwykłe więzienie. W tym są więźniowie skazani na karę śmierci. Tam również karę tą otrzymują.
Akcja ksiązki rozgrywa się, gdy do więzienia trafia John Coffey ("tak jak napój, tylko inaczej się pisze"). 
Został skazany na śmierć za zgwałcenie i zabicie dwóch dziewczynek. Tylko, że on był dziwny, miał wiecznie zapłakane oczy i nie wydawał się zabójcą. Paul przy nim zaczyna mieć wątpliwości...

Książka jest wspomnieniem Paula z tamtych czasów. Każda z części zaczyna się od chwili, w której Paul się znajduje pisząc słowa. Zatem mamy teraźniejszość Paula w domu starców pomieszaną z przeszłością z czasów, gdy do więzienia trafił John Coffey. Jemu samemu przeszłość miesza się z teraźniejszością. Widzi osoby, które są podobne do tych, których znał z przeszłości. Sam pisze, iż to pewnie dlatego, bo postanowił opisać to, co mu się przytrafiło. Dla Paula jest to próba pogodzenia się przeszłością, która nie była idealna.

Dużym plusem jest wymieszanie różnych gatunków w jednej powieści. Mało kiedy trafia się na takie książki. W sumie to miałaś styczność tylko kryminałem, który był również obyczajem (a może bardziej był obyczajem niż kryminałem?).
"Zielona mila" jest powieścią psychologiczną, kryminałem, dramatem, powieścią obyczajową oraz fantastyką. Tak wiele gatunków do niej pasuję, że nie da się jej ocenić w sposób"jako fanastyka to była genialna książka" (taki przykład ;) )

Ale książka jest wspaniała. Skłania do refleksji nad życiem, śmiercią i szereko pojętą moralnością. Choć to nie przy książce dumałam, tylko już po lekturze. Ostatnie zdanie ksiązki zrobiło na mnie największe wrażenie. Nie było ono jakieś wyjątkowe, mówiło coś oczywistego, jednak dzięki całej poznanej historii, to jedno zdanie miało moc. Było prawdą oczywistą, ale też przesłaniem tej książki.

Jest to też jedna z tych książek, do których się wraca i do której również wrócę. Pewnie nawet niebawem.

Książkę gorąco polecam każdemu.

 

Plusy:
--> historia
--> wymieszanie różnych gatunków
--> klimat książki
 
Minusy:
--> powtarzalność niektórych wątków