Atlanci. Tom II. Wyspa Sześciu Pierścieni - Olis Nari Lang

Zacznę od tego, że nie czytałam pierwszego tomu. Ba! Nawet o niej nie słyszałam. Zresztą o tym tomie również. Gdybym go nie wygrała, to pewnie nigdy bym nie przeczytała.
I to mógłby być błąd, patrząc na to, iż losy Dalemy są wciągające. Cały świat stworzony w książce jest ciekawy, momentami zaskakujący i choć podobny, to jednak tak inny od tego, który znamy.
I choć książka liczy 505 stron, to szybko się ją czyta. Nawet nie wiem kiedy ją przeczytałam, ile to zajęło. Bo naprawdę idzie się wciągnąć w fabułę.

Tylko przez to, że nie czytałam pierwszego tomu, mam  teraz więcej pytań niż odpowiedzi. Więc pierwszy tom muszę nadrobić. A następnie czekać cierpliwie na tom trzeci. Bowiem zakończenie drugiego tomu na to wskazuję.

Cóż, na pewno nie jest to książka, która zmieni myślenie. Nie jest też bajeczką z smokami. Jest za to o wyspie, którą wszyscy znają. Bo kto nie słyszał o Atlantydzie? O mitycznej krainie i jej mieszkańcach, którzy należeli do rozwiniętej cywilizacji.
W powieści Atlantyda również jest bardzo rozwiniętym miejscem. Ale miejsce to ma też swoje sekrety i problemy, które starają się rozwiązać.

Jednak muszę napisać, iż momentami powieść była przewidywalna. Niektóre postacie bardzo prosto można było rozgryźć, choć w zamyśle były rozbudowane, miały różne oblicza.

Powieść ta jest moją pierwszą powieścią z gatunku hisorical fiction. Na pewno chętnie się dowiem, jakie książki jeszcze należą do tego gatunku. Bo jest to gatunek ciekawy, który odnosi się do historii, miejsc historycznych czy budowli, artefaktów, ale fabuła jest fikcyjna.

Po ilości książek wiem również, że najlepiej czyta mi się fantastykę. I pewnie iść będę w tym kierunku. Zresztą, i tam mam wiele książek do nadrobienia, które chcąc, nie chcąc należą do fantastyki. I, co się okazuję, lista książek do nadrobienia, przeczytania wciąż rośnie. Nie wiem, kiedy przeczytam wszystko, co mam zaplanowane. :)