Kościół dla średnio zaawansowanych - Szymon Hołownia

Lubię styl pisania Szymona Hołowni. Polubiłam po pierwszej książce, którą przeczytałam... a było to: "Bóg, kasa i rock'n'roll". Wiem, tą książkę napisał wspólnie z Marcinem Prokopem. Ale tak mi się spodobała, że chciałam zobaczyć jego książki.
I tak kupiłam książkę "Ludzie na walizkach", która nie była tym, czego chciałam.
Ale pomyślałam, że trzeba dać jeszcze szansę. I tak oto wzięłam się za książkę "Kościół dla średnio zaawansowanych". I to już było to. Wiem, że na pewno sięgnę jeszcze po inne książki Hołowni.

Ale może od początku.
Myślałam, że to będzie coś innego. "Kościół dla średnio zaawansowanych" jest napisany w formie leksykonu. Jest hasło i coś o tym haśle. Niektóre hasła są dłuższe, inne krótsze. Ale ta forma nie jest zła. Na początku mnie zdziwiła, a następnie mi się spodobała. Spodziewałam się czegoś innego, ale dzięki hasłom i ich ciekawemu rozbudowaniu, ta książka mnie pozytywnie zaskoczyła. I spodobała się.

Myślałam, że dużo wiem o kościele, lecz teraz wiem, że nic nie wiem. A przynajmniej moja wiedza była znikoma. Teraz się troszkę powiększyła. I postaram się, by nadal w tym temacie  się powiększała.
Wiem również, że na pewno przeczytam następne książki. Jestem ich ciekawa.
"Kościół dla średnio zaawansowanych" czytało się szybko. Nie była to nudna książka. Ona raczej była z tych, które coś nauczą, ale nie zanudzą.
I dzięki niej czytelnik może się dowiedzieć, iż możemy iść w sobotę wieczorem na niedzielną Mszę, bo dzień zaczyna się wieczorem dnia poprzedniego.

Na pewno polecam.