Nawałnica mieczy. Krew i złoto. Tom 2 - George R.R. Martin

Cyklem "Pieśń lodu i ognia" spotkałam się po raz pierwszy w serialu o tytule "Gra o Tron". Ale na razie widziałam jedynie jeden odcinek. I choć mi się podobał, to nie potrafię znaleźć czasu na dalsze oglądanie.
I tak, po jednym odcinku, bez czytania wcześniejszych książek, wzięłam się za czytanie drugiej części tomu trzeciego cyklu "Pieśń lodu i ognia". Wiem, że to nie jest dobry pomysł, mogłam wiele nie zrozumieć, ale.. książkę kuzyn pożyczył bratu, ja akurat wtedy nie miałam co czytać, więc stało się. :)
I teraz mogę powiedzieć, że pomimo nie znajomości wcześniejszych tomów, wciągnęłam się. Trudno przy tej książce się nie wciągnąć. Trudno jest mi znaleźć jakieś minusy.
Bohaterowie - nie ma tutaj krystalicznie dobrych czy złych. Każdy z nich ma jakieś wady, ale też i zalety, nikt nie jest bez win. Można ich kochać lub nienawidzić.
Miałam swoich ulubieńców. Ale praktycznie każdy z moich faworytów... cóż, umierał. Choć raczej ginął śmiercią tragiczną.
Jedynie z jednej śmierci pod koniec książki się ucieszyłam, bo dzięki niej moja ostatnia faworytka przeżyła. I jest jeszcze ta jedna, której będę kibicować.
W książce jest też taki bohater, Jon Snow. Od pierwszego momentu, w którym się pojawił, polubiłam go. Mam też bohaterkę, której nie lubię: jest nią czarownica, która chce składać ofiarę z dziecka. Na razie nie potrafię zrozumieć jej rad.
Więc tak... jak już pisałam... bohaterów można kochać lub nienawidzić, polubić. Raczej nie da się być obojętnym do któregoś z bohaterów. Każdy z nich ma cechy, osobowość, która sprawia, że mamy stosunku nich jakieś uczucia: negatywne lub pozytywne.
Język jest świetny w książce, idealnie dobrany. Czytając można się poczuć jakby czytelnik się przeniósł w czasie, do dawnych czasów, gdy żyli królowie.
Książkę jest świetna. Teraz tylko muszę nadrobić poprzednie książki z tego cyklu i serial.