Przeniesienie do przeszłości.

Achilles. W pułapce przeznaczenia - Madeline Miller

Przy tej książce odkryłam, iż lubię przenieść się w starożytność. Owszem, lubiłam klimat filmów opowiadających o bogach, starożytnej Grecji, Atenach itp. Jednak nie byłam pewna, czy polubię książkę, której akcja rozgrywa się wśród starożytnych ludzi.

 

"Achilles. W pułapce przeznaczenia" opowiada o tytułowym Achillesie, który był herosem, bohaterem i praktycznie nieśmiertelnym człowiekiem (miał swój słaby punkt). Uczymy się o nim w szkole na lekcji polskiego gdy omawiamy mitologie. 

 

Jednak ta książka to nie rys historyczny czy mitologiczny. Bowiem chociaż opowiada o życiu Achillesa, to jednak skupia się na jego relacji z Patroklosem. 

 

O Patroklosie po raz pierwszy przeczytałam właśnie tej książce. Wcześniej o nim nie słyszałam. I żałuje...

 

Przez Patroklosa pomyślałam, że to fikcja literacka, chociaż gatunkowo jest przypisywana historycznemu gatunkowi. I szczerze... sama nie wiem czy to fikcja czy prawda.

 

Jednakowoż książka jest niesamowita, niezwykła. Achilles i Patroklos są tak różni od siebie, jednak tak wiele ich łączy. Ich relacja też jest niezwykła. Można by powiedzieć, że są przyjaciółmi, można by też zauważyć, że łączy ich coś więcej.

 

Powieść jest napisana językiem prostym, przyjemnym. Fabuła rozkręca się każdą stroną. I choć jest to historia znana, to jednak poznanie jej na nowo jest niezwykle inspirujące.

 

Dużym plusem książki jest słowniczek postaci na początku. Podzielony jest on na bogów i śmiertelników. Ułatwia on czytanie książki.

 

Ale... Zeus jest tu znany jako Dzeus. I teraz nie wiem, czy to ja błędnie znałam jego imię czy może spotkać go można pod tymi dwoma imionami? Bo to, że autorka popełniłaby taki błąd jest bardzo, ale to bardzo mało prawdopodobne.

 

Przechodząc do końca... książkę ogromnie polecam każdemu. Raczej nikt nie powinien się nudzić. A wątki... choć znane z historii są podane w taki sposób, że każdy znajdzie w  nich coś dla siebie.