Dary Anioła 1. Miasto kości -

Pierwszy tom z cyklu "Dary Aniołów". Poznajemy na początku Clary - dziewczynę żyjącą sobie w normalnym zwykłym świecie. W pewnym momencie wybiera się z kolegą na imprezę. Tam po raz pierwszy spotyka Łowców... Łowców demonów rzecz jasna.

 

Motywy demoniczne ostatnio są na topie, a przynajmniej ja zauważam taką tendencję. Świat realny miesza się tym nierealnym, a zwykły człowiek nagle dowiaduje się o niezwykłych rzeczach.

 

Jednak demony, łowcy, dziewczyna, która poznaje nowy świat i ogólny znany schemat to nie wszystko, co można znaleźć w książce.

 

Jednym z głównych motywów są runy na ciele. One mają pewne moce. Ale też sprawiają, iż bohaterowie wyglądają niczym byli więźniowie. Przynajmniej ja miałam takie odczucia.

Runy są bardzo ważne dla fabuły. To jeden wątków okrytych tajemnicą, a równocześnie na tyle odkryty, by móc wiedzieć o nim to, co najważniejsze w tym tomie. 

 

W książce mamy też mnóstwo tajemnic, sekretów, które wciąż są do odkrycia. Wiecie, coś się odkryje, a tu zaraz znów nowe tajemnice do odkrywania. Sekrety dotyczą każdej sfery życia bohaterki, świata Łowców oraz run.

 

Nie da się przy tej książce zanudzić, bo ciągle się coś dzieje. Na początku poznajemy cały całkiem inny świat, choć podobny do tego rodzaju światów. Ciągle pojawia się jakaś akcja, czy to gonitwa za demonami, czy rozwiązanie jakiejś zagadki czy poznanie nowego sekrety, czy też odkrywanie puzzli, które dadzą nam ważne rozwiązania.

 

Plusem książki są na pewno bohaterowie. Clary, która jest tak naprawdę do niczego, ale zawsze się wszędzie pcha, bo ona musi, ona chce i nie pozwoli, by ktoś decydował za nią. Pyskata dziewczyna, ale też uparta.

Cudowny Jace, który poza tym, że jest przystojny, ma też dość dramatyczną historię z dzieciństwa. Taki to "bad boys", który tak naprawdę jest "good boys"

Kolega Clary, który pragnie tylko, by dziewczę było bezpieczne. Rodzeństwo, które trzyma się razem i traktuje Jace'a jak brata. I cudowne zwierzaki domowe łowców: kruk, który skojarzył mi się z "Grą o tron" oraz kot... kociak, kochany kociak. Uwielbiam koty :D

 

Tytułowe "Miasto kości" pojawia się dość późno. Nie jest ono głównym wątkiem fabuły, bowiem akcja najbardziej skupia się na pokazaniu Łowców, poznawaniu świata Łowców przez Clary. Jednak pomimo niewiele stron poświęconym Miastu Kości i tak dowiadujemy się o nim tego co najważniejsze. Przyznam szczerze, iż miejsce to mnie zaskoczyło. Było tajemnicze i chciałam go dokładniej zbadać. Ciekawiło mnie, to na pewno.

 

Zakończenie książki jest świetne. Pozostaje otwarte, więc wiadomo, że będzie następny tom. Jednak równocześnie zamyka najważniejsze wątki z tej książki i dokłada nowe tajemnice, które muszą być rozwiązane w następnych tomach.

 

Książkę polecam. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Język jest prosty, skierowany do młodszego pokolenia. Na szczęście nie jest to romans z nadprzyrodzonymi wątkami. Bowiem pomimo chemii pomiędzy niektórymi bohaterami, akcja jednak skupia się na Łowcach, demonach i tajemnicach, które muszą zostać odkryte.