Przede wszystkim dla fanów gry...

Assassin’s Creed: Bractwo - Oliver Bowden

Już czytając pierwszy tom, miałam mnóstwo negatywnych wrażeń. Jednak "Renesans" skończył się tak, że musiałam zabrać się za tom drugi.

 

Może tym razem zacznę od plusa. Dużego, bo zmiana w stosunku do pierwszego tomu ogromna. W "Bractwie" nie miałam wrażenia, iż każdy rozdział to oddzielna misja Ezia. Teraz ze względu na powyższy plus, czytało się w miarę przyjemnie, jednak nadal książka ma duże braki.

 

Nadal książka jest niezwykle schematyczna. Ezio spotyka tych złych, walczy z nimi - czasem sam, czasem z przyjaciółmi, wygrywa... i od początku - spotyka tych złych, walczy i wygrywa itd. itp.

 

Przez tą szablonowość fabuły, bohaterów, pomyślałam, że pewnie każda książka na podstawie gry jest pisana w taki sposób. A jednak to nie prawda, bowiem niedawno zaczęłam książkę "Warcraft: Dzień Smoka", która również jest na podstawie gry i póki co jestem miło zaskoczona. Jednak nie wiem jak będzie dalej i kiedy skończę książkę, bo mam też inne ciekawsze do przeczytania. 

 

Ale wróćmy do "Assasins Creed".

 

Nadal książka zawiera wulgaryzmy, dużo przemocy, nienawiści, więc moim książka powinna być od 18 lat. 

 

Podział bohaterów na dobrych i złych nadal jest dość prosty, wręcz prymitywny. Brakuje mi bohaterów, którzy nie są dobrzy, albo źli. Zresztą ciężko mi określić, że to Ezio z ekipą jest dobry, skoro jest on skłonny do przemocy tak samo jak ci "źli". 

Brakuje mi bohaterów skomplikowanych, którzy szukają swojej drogi, nie są dobrzy, źli, albo nie są zmuszani do czynów, których robić nie są. Brakuje mi takiego bohatera, który miałby ciekawą historię, osobowość, który byłby kimś, a nie jednym z wielu. Szkoda, że w tej książce znaleźć tego nie mogę. 

 

Zdecydowanie książka jest dla fanów gier, albo dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z czytaniem, ale ma więcej niż 18 lat.

Zresztą wydaje mi się, że książka była skierowana dla osób, które lubią te gry. Chociaż równocześnie i oni mogę nie być pełni zadowoleni. 

 

Trudno mi porównać grę a książkę, bowiem w gry nie grałam. Jednak znalazłam stronę, gdzie autor napisał wszystkie różnice odnoście książki i gry. Zainteresowanych tam odsyłam - link.

 

Niektóre opisy były dość niejasne, a często ich wręcz brakowało. Autor bardziej skupił się na opisywaniu kolejnych zdarzeń z życia Ezia niż na miejscach, broniach z kodeksu czy też innych teoretycznie ważnych opisach. Nie wiem, czy moja wyobraźnia w niektórych momentach zadziałała tak jak powinna. Ale to akurat wielkim problemem nie jest - najwyżej broń, którą ja sobie wyobraziłam, wygląda inaczej niż w grze. 

 

Na pewno książka przede wszystkim ukazuje brak moralności, zepsucie. Ogólnie przedstawia negatywne wartości. Choć wydaje się, iż Ezio z kompanami są dobrzy i chcą, by świat był dobry i cudowny, to i oni są za pan brat z uczuciami takimi jak nienawiść, złość, chęć zemsty. Zresztą, uczciwie mówiąc, to od chęci zemsty zaczęła się cała przygoda (jeśli przypomnimy sobie fabułę z części pierwszej). 

 

Zastanawiające jest, czy zło można zwalczać stosując zło? To jedyna i chyba najważniejsza refleksja jaka pojawiła mi się, gdy przeczytałam książkę. Ezio z przyjaciółmi, jakby na to nie patrzeć, stosuje metody niekonieczne dobre z punktu widzenia moralności. A czy można kogoś usprawiedliwiać w taki sposób, że stosuje złe metody, bo chce pokonać zło? Czy to ma jakikolwiek sens? Czy tak w ogóle można?

 

Szkoda, że książka jest dość kiepska, bowiem nie zachęca do poznania wirtualnego świata Ezia. Prędzej wydaje mi się, ze po zagraniu, przeczytałabym książkę, by poznać coś więcej z świata "Assasins Creed" niż po przeczytaniu, zagrałabym w grę. Szkoda, bo książka mogłaby być świetnym wabikiem, dla osób, które z grą styczności nie miały.