Bestia - Magda Omilianowicz

Leszek Pękalski - seryjny morderca czy nieszczęśnik, który przyznał się do zbrodni, których nie popełnił. Czy można stawiać znak równości pomiędzy nim a Marcinem Trynkiewiczem? 

 

Kim jest Leszek Pękalski? Gdzie się wychował? Dlaczego kogoś zabił i czy można było coś zrobić wcześniej, by nie doszło do tragedii.

 

Szczerze, fascynują mnie opowieści o seryjnych mordercach. Widziałam filmy o niektórych amerykańskich seryjnych mordercach. Dzięki "American Horror Story. Hotel" poznałam historię człowieka, dla którego powstała ta terminologia. Bowiem Herman Webster Mudgett wybudował hotel pułapkę, w którym zabił mnóstwo osób. W serialu jest podobny wątek, a ja byłam troszkę dociekliwa i znalazłam historię Mudgetta. 

 

Czytałam też książkę "Seryjnych morderców XX wieku" Anny Poppek. I byłam pod wrażeniem - choć to dziwnie brzmi. Raczej książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Wiedziałam już wcześniej, że wielu seryjnych morderców ma nieciekawe dzieciństwo, jednak pomimo tego byłam zszokowana i nawet było mi ich w pewny sposób szkoda.

 

Historia Leszka Pękalskiego nie różni się zbytnio od innych historii seryjnych morderców, psychopatów. Miał ciężkie dzieciństwo. Chociaż później też był poniewierany przez los. Dlatego też podczas czytania, przez wiele chwil towarzyszyła mi myśl, że jego historia mogłaby być całkiem inna, gdyby ktoś mu naprawdę pomógł. Bo nie jestem pewna, czy te "dobre duszyczki" na pewno były dla niego dobre? Chodzi mi o czasy, gdy jeszcze nie zabijał, gdy dorastał czy też był młodym dorosłym człowiekiem na tym świecie. 

 

Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jednocześnie było mi szkoda Leszka Pękalskiego jak i budził we mnie pewną odrazę.

 

Przyznał się do tak wielu zbrodni. Prawdopodobnie je popełnił. Każdy pisze, mówi, że liczyły się dla niego trzy potrzeby: zaspokojenie głodu, seksu oraz poczucie bezpieczeństwa. Był jak zwierzę. I został złapany przez przypadek.

 

Zaspokojenie głodu było najważniejsze i wynikało z przeszłości, biedy. Popęd seksualny miał. Tyle, że nie potrafił go powstrzymać, zaspokajał go sam lub poprzez zabijanie, a następnie seks z zwłokami. Poczucie bezpieczeństwa też mogło wynikać z lat dzieciństwa. Bo czy mógł czuć się bezpiecznie w domu? Nikt też mu nie przekazał dobrych wartości, nikogo nie obchodził...

 

Zastanawiające, że przy seryjnych mordercach zapominamy o tym kim byli i jak byli traktowani przez innych. Pamiętamy jedynie ich zbrodnie. Często makabryczne, które w większości przypadków wynikały z przeszłości.

 

Nie wiem dlaczego, ale jego postać bardziej budzi we mnie współczucie. Jest mi go szkoda. Nigdy nie miałam takiego dziwnego myślenia na temat seryjnych morderców. Może to przez opis jego postaci? Był upośledzony, nikt nigdy się nim nie zajął jak należy i choć wielu przyznaje, że był sprytny, to jednak cały czas w głowie pojawia mi się iskierka, która podpowiada, że jego historia mogła się skończyć całkiem inaczej.

 

A może to dlatego, że był wyśmiewany przez rówieśników jak był dzieckiem? A ja wiem jakie to uczucie, gdy inni traktują ciebie okropnie. Może dlatego jest mi go żal, jest mi go szkoda.

 

Mówi się, że każdy jest kowalem swojego losu. Jednak często zapominamy, że przeszłość ma ogromny wpływ na naszą przyszłość. Czasem ciężko jest poradzić sobie demonami z dzieciństwa... może tak było w tym przypadku? Może...