Mennica - Lemberg Mateusz M.

Jest to moja pierwsza książka Mateusza M. Lemberga. Nie czytałam wcześniejszych tomów. Ba, nawet nie miałam pojęcia, że jest to kontynuacja serii. Chociaż teraz jak patrzę, to są zareklamowane dwie okładki chyba wcześniejszych tomów. No cóż... 

 

Jednak nie trzeba znać tomów wcześniejszych, by dobrze się bawić przy fabule książki.

 

Pierwszym, o czym wspomnę jest Witczak i Starzec. Czytając o ich, od razu przyszedł mi do głowy jeden z moich ulubionych seriali: "Pułapki umysłu". Witczak ma schizofrenię, a Starzec to wskazówki. Tak jak w "Pułapkach umysłu" dr Danielowi Pierce ukazywały się wskazówki, które miał w głowie.

 

Hif. Ciekawy człowiek. Policjant wychowujący samotnie córkę. No... ma w tym temacie pomoc. Jednak jego życie nie należy do łatwych. Hif to Tymański. On prowadzi śledztwo dotyczące sprawy, w której być może zamieszany jest Witczak - jego dawny przyjaciel. 

 

Cyna jest to postać, które nie potrafiłam polubić. Tutaj nie chodzi o jej problem z płcią. Po prostu ona cała była odpychająca. Ma ciężki charakter. Jej myślenie, zachowanie... no to taki typ, którego ja nigdy nie polubię. Dla mnie jest zapatrzoną w siebie egoistkę, która nie zauważa innych i przy tym rani mnóstwo osób. Tak ją odczytałam. Może błędnie, jednak ja jej w stanie polubić nie będę. 

 

Fabuła początkowo wydawała mi się męcząca. Myślałam, że ledwo przeczytam tą książkę. Jednak po kilkunastu stronach akcja zaczęła się rozkręcać, a mi ciężko było oderwać się od lektury. 

 

Dlatego też uważam, że powieść jest świetna. Fabuła idzie do przodu, jest mnóstwo akcji. Witczak i Hif sprawiają, iż książka zyskuje na wartości. Dodatkowo pojawia się motyw choroby, która nadaje nieco fantastyki w ten kryminał. Zakończenie również oceniam na plus. 

 

Powieść była na tyle dobra, że chęcią przeczytam pozostałe książki autora. Lubię, gdy książka zachęca mnie do poznania pozostałej twórczości. Ta taka jest.

 

Dużym plusem książki jest fakt, iż wątki kryminalne łączą się obyczajowymi. Chwilę wraz z bohaterami gonimy za tymi złymi, by później poznać rodziny bohaterów. Poza tym rodziny też zostają wplątane w niektóre wątki kryminalne. 

 

Każdy z bohaterów jest ważny. Ci dobrzy, źli, nie do końca źli. Cieszę się, że nie mamy jasnego podziału na dobrych i złych. Owszem wiemy, po której stronie walczymy. Jednak możemy poznać wszystkie bądź prawie wszystkie pobudki, które kierują bohaterami. Czasem dzięki temu możemy odkryć, iż ci źli robili coś z dobrych pobudek, jak i ci dobrzy mają kilka złych spraw za uszami.  

 

Wydaje mi się, iż z "Mennicy" mógłby powstać fajny film. Bohaterowie są ciekawi, nie są idealnie, mają swoje moralne dylematy. Akcja się powoli rozkręca, by za chwilę szła niczym świetny wyścig. Książka jest taka trochę w amerykańskim stylu, przynajmniej jeśli chodzi o policjantów, bo to w amerykańskich filmach widzimy jak policjant czy detektyw najpierw działa, później jakoś to sobie dokumentuje, aby wszystko było cacy. Taaa, film byłby z "Mennicy" genialny. Bo książka jest świetna. 

 

Czyli jednym, podsumowujących zdaniem: 

Książkę przeczytać warto ze względu na nietuzinkowych bohaterów i tempo akcji oraz wątki, które można połączyć niczym puzzle.