Przekleta laleczka - Rajter Ewa

Meksyk - państwo, które chyba każdy kojarzy z seriali, filmów. To tam rozgrywa się akcja książki Ewy Rajter. 

 

Głównymi bohaterami są Polacy, którzy w jakiś niesamowity sposób wplątują się w pełną akcji i intryg przygodę. 

 

Miejsce: hotel Camino Real w Cancun. Tam mieszkają wszyscy bohaterowie. Tam też ginie jedna turystka. 

 

Jest też Mario Rodriguez - z pozoru skomplikowany człowiek, który przez jednych uważany jest za gangstera, przez innych za biznesmena. Bardzo łatwo już na początkowych stronach odkryć, kim on jest tak naprawdę. 

 

Tak naprawdę w powieści poznajemy historie kilku bohaterów.

 

Agata jest dziennikarką, która ma przeprowadzić wywiad z pewną biznesmenem. Taa,z Mariem. Poza Agatą jest jeszcze jej zespół, który pomaga w wywiadzie, czyli gość od kamery, kierowca, tłumacz. Każdy z nich jest inny. Jednak w fabule najbardziej skupiamy się na Agacie, która jest... kobieca, piękna, lubi wpakować się w kłopoty, szukać problemów. Nawet wciągnąć w swoje problemy swoją ekipię.

 

Zuzanna jest kryminologiem, bo akurat przypadkiem tym samym czasie w hotelu zaczyna się kongres kryminologów. Oczywiście, w jakiś sposób Zuzia wplątuje się całą akcje. 

Zuzanna jest mądra, ma dostęp do praktycznie wszystkich danych. Taki damski James Bond.

 

Ewa jest artystką i potrafi świetnie odczytywać ludzi.

 

Jest też jeszcze pewien fotograf, który widzi coś co nie powinien, przez co również wpakowuje się całą intrygę.

 

Książkę czyta się szybko. Fabuła wciąga czytelnika. I choć niektóre rzeczy wydają nam się niedorzeczne to pomimo tego przy lekturze świetnie się bawimy.

 

Jest to kryminał z wątkami miłosnymi. Chociaż akcji tak naprawdę nie ma zbyt dużo, bo wszystko co ważne rozgrywa się na kilku stronach, a my bardziej poznajemy całą otoczkę, która wprowadza nas do głównej fabuły. 

 

Minusem jest przewidywalność książki. Praktycznie od połowy (a może i wcześniej) wiadomo jak się cała historia skończy. 

 

Z bohaterami nie potrafiłam się związać emocjonalnie. Nie kibicowałam im, nie było mi ich szkoda, czy też nie cieszyłam się ich szczęściem. Po prostu poznawałam fabułę książki i losy bohaterów, lecz oni cały czas pozostawali mi obojętni.

 

Za to plusem jest fakt, że książka pozostaje pamięci. Raczej nie ma przy niej tak, że po przeczytaniu nie pamiętamy o czym była. Dużo pamiętam z książki, choć przecież czytam już kolejną. 

 

Następnym plusem jest też na pewno okładka: kolorowa, nietypowa.

 

Zastanawiałam się też nad tytułem. Przynajmniej na początku, bowiem później odnalazłam nawiązanie do tytułu. Jednak wciąż wydaje mi się nieco naciągane. Z drugiej strony tytuł książki na pewno zachęca do poznania fabuły.

 

Książka pozostawia po sobie dość spory niedosyt. Jest prosta, przewidywalna, z bohaterami, którzy tak naprawdę (dla mnie) byli zbyt zwyczajni.

 

Jednak równocześnie książkę naprawdę fajnie się czyta, więc w mojej ocenie  jest ona średnia. Bo idealna na popołudnie, w którym nie mamy nic lepszego do roboty, lecz przy nie sprawi, że się zachwycimy fabułą, bohaterami, miejscami. Nie jest więc rewelacyjna, ale równocześnie nie jest też nudna. Więc przeczytać można, jeśli ma się na nią czas i ochotę. :)