Tango z motylem - Regina Dachówna

Czym jest chirurgia plastyczna? Niepotrzebną gałązką medycyny, czy czymś, co też ratuje w pewien sposób ludzkie życia? 

 

Większość ludzi uważa, iż chirurgia plastyczna to poprawianie urody, fanaberia bogaczy nie zdając sobie sprawy, iż właśnie ta chirurgia plastyczna może pomóc człowiekowi po ciężkim wypadku, pożarze czy też, gdy urodzi się z niektórymi wadami genetycznymi (choćby tzw. "zajęczą" wargą"). Chirurg plastyk może uczynić cuda, poprawić komfort życia, sprawić, iż człowiek będzie wyglądał normalnie.

 

Książka ta opowiada o szpitalu chirurgi plastycznej w Polanicy Zdroju. Szpitalu, który znam dość dobrze, choć z późniejszych czasów niż autorka. I może dlatego tą książkę odbieram trochę inaczej niż większość. Bo choć dostrzegam w niej wielki potencjał oraz dużą wartość merytoryczną, to jednak nie zachwyciłam się ją jak wiele razy zachwycałam się podobnymi książkami. Być może jednak było to spowodowane z zachwytami osób, które mi tą książkę polecały.

 

"Tango z motylem" jest opowieścią o ludziach, dla których chirurgia plastyczna była jedynym ratunkiem. Tak naprawdę autorka była jednym z tych ludzi, bowiem po wypadku, w którym uległa dość dużemu poparzeniu, jedynie chirurg plastyk mógł zrobić przeszczepy, dzięki którym poparzenia nie byłyby widoczne. Autorka przeszła wiele, 20 operacji to dużo. Jednak dzięki temu mogła poznać innych, o których opowiada w książce.

 

Na pewno jednym z plusów książki jest przedstawienie świata widzianego oczami osoby, która wygląda inaczej niż większość ludzi. I dla której poprawa wygląda, to krok w kierunku normalności.

 

Niestety, żyjemy w czasach, w których wygląd się liczy. Naprawdę się liczy, a każda odmienność spotyka się piętnowaniem, wyszydzaniem czy wyśmiewaniem. Osoby, które nigdy nie miały takich doświadczeń, często nie potrafią zrozumieć osób, które stoją po drugiej stronie. Książka ta jednak może im pomóc zrozumieć osoby, które przez inny wygląd przeszły wiele w swoim życiu.

 

Autorka idealnie potrafiła również opisać klimat starego szpitala w Polanicy Zdroju. Starego, bo teraz jest nowy, w którym już niestety brakuje tej atmosfery jaka była w starym budynku. Nie mam pojęcia czy to magia budynku czy może ludzi (pacjentów). Być może lepiej, gdy sale były pięcioosobowe, niż dwu czy trzyosobowe? Być może... Pamiętam tamtej szpital, jak było w nim wesoło, ciekawie. I autorka też miała dobre wspomnienia  z nim związane. Dobrze wspominała pobyty w nim, lekarzy, ludzi, których tam spotkała. 

 

Styl autorki jest arogancki. Ma się wręcz wrażenie, że uważa się za lepszą od innych ludzi, innych pacjentów, lekarzy. I jest typem osoby, który lubi przebywać w szpitalu (przynajmniej ja miałam takie wrażenie czytając książkę). Owszem, stary szpital w Polanicy Zdroju miał już wyjątkowy klimat, ale według mnie nie sprawiał on, iż człowiek chciał bardziej w nim przebywać. Kto zresztą z chęcią jeździ do szpitali? 

 

Styl autorki kontra historie, które są ważne, historie, które warto poznać, by zacząć inaczej patrzeć na świat, na innych ludzi. Czasem zapominamy jak bardzo potrafimy skrzywdzić kogoś, kto jest nam obojętny, czasem wręcz obcy. Ba, ile razy nie zastanowimy się zanim coś zrobimy. Nie pomyślimy, że to co powiemy czy uczynimy może zranić kogoś i to bardzo.

 

Książkę warto też przeczytać ze względu na przedstawienie chirurgi plastycznej, która w przypadku bohaterów "Tanga z motylem" ratuje im w pewien sposób życie.