Wygrana - David Baldacci

Gdyby ktoś Ci zaproponował pewny układ, w którym praktycznie nic nie musisz zrobić a możesz wiele zarobić. Nikogo nie musisz zabijać, nie musisz kłamać, oszukiwać. Wystarczy, że wypełnić kupon loteryjny i poczekasz na wyniki. Masz z góry zagwarantowane, iż wygrają liczby, które Ty wykreśliłeś. Czy zgodziłbyś się na coś takiego? Coś, co wydaje się podejrzane od samego początku, ale też coś, co może odmienić całkowicie twój los?

 

LuAnn Tyler musi dokonać takiego wyboru, ale przez nagłe zwroty wydarzeń, praktycznie nie ma wyjścia innego niż zgodzenie się na propozycje. Ale i to nie przynosi jej spokojnego życia...

 

Książkę czyta się dość szybko. Kłopoty LuAnn pojawiają się już na samym początku, a później jest jeszcze lepiej. Bowiem akcja się rozkręca może nie w zatrważającym tempie, ale na tyle szybkim, by się nie znudzić książką. 

 

Postacie są wyraziste. Mamy biedną LuAnn, która przez swoje krótkie życie wiele przeszła, jednak mimo tego jest dość silną osóbką i nie da sobie tak łatwo wciskać kitu.

 

Pojawia się również tajemnicza postać Jackona. Osoba ta oferuje LuAnn niezwykłą propozycję. Jest to osoba tajemnicza i niebezpieczna. Czuć od pierwszych stron, iż jest zdolna praktycznie do wszystkiego. I przez to ta postać jest jedną z najciekawszych.

 

Książka jest niczym scenariusz do dobrego filmu sensacyjnego, w którym praktycznie od początku wiadomo jak się skończy jednak pomimo tego jest ciekawy od pierwszych minut. Tak jak w wielu filmach, LuAnn otrzymuje "dar od losu", za który po kilkunastu latach będzie musiała zapłacić.Spotyka w swoim życiu ludzi, którym będzie musiała zaufać. Spotyka też ludzi, którzy mogą wyjawić jej sekrety. I cały czas boi się o swoje życie, o życie swojej córki. Byłby z tego dobry film, oj dobry. A przynajmniej ja bym go przyjemnością oglądnęła. 

 

Jako książka - jest niezła. Od początku historia wciąga czytelnika, akcja powoli się rozkręca i pozwala na krótkie przemyślenia na temat bohaterów. Powieść trzyma w napięciu. Nie sposób się też od niej łatwo oderwać. I czyta się szybko - pewnie dlatego, bo fabuła jest ciekawa. Zresztą sam pomysł na fabułę jest świetny - spisek loteryjny, w który od początku nie wiadomo, ile osób jest zamieszanych jest dobrym pomysłem na powieść sensacyjną. I bohaterka, z którą od początku są kłopoty też zdała egzamin na główną bohaterkę.

 

Postacie są wyraziste. Ich przeszłość, teraźniejszość, która jest ważna dla fabuły, podawana jest nam w odpowiednich momentach. Nic też nie jest nam podane od razu na tacy.

 

Miejscami jednak powieść jest zbyt schematyczna. Owszem od początku spodziewamy się, że ta powieść skończy się happy endem. Jednak w wielu wątkach możemy przewidzieć, co będzie dalej, jeśli tylko znamy już jakieś książki czy też film sensacyjne.

 

Ogólnie więc książka jest niezła. Nie nudziłam się przy czytaniu. Polubiłam LuAnn i kibicowałam jej. Chociaż o wiele bardziej lubię Charlie'go - przyjemna postać. I choć była przewidywalna, to jednak fabuła wciągnęła mnie od pierwszych stron, dzięki czemu schematyczność czy przewidywalność fabuły nie były dla mnie jakiś wielkim problemem.