Demonolodzy Ed i Lorraine Warren - Gerald Brittle

Wydaje mi się, że temat opętań, egzorcystach, demonologach czy też walki z demonami jest coraz popularniejszy. Jeszcze kilka lat temu nie można było spotkać tyle książek o tej tematyce, ile się pojawia w obecnym czasie. 

 

Dla mnie jest to drugie spotkanie z demonologami i opętaniami. Wcześniej miałam okazję przeczytać "Zbaw nas ode złego", przy którym miałam mieszane uczucia. Zresztą przy "Demonologach" również nie potrafię jasno określić, co sądzę o tej pozycji.

 

Na pierwszej stronie książki możemy przeczytać, iż "jest to najstraszniejsza książka", jaką kiedykolwiek przeczytał reżyser filmów z serii "Obecność". Po tych słowach spodziewałam się lektury straszniejszej niż większość horrorów, które widziałam. I tego na pewno nie dostałam. 

 

Na samym wstępie powinnam zaznaczyć, iż ta książka zrobi ogromne wrażenie na ludziach wierzących. Bowiem jeśli wierzysz w Boga, automatycznie musisz wierzyć również w siły zła, duchy nieczyste zwane też demonami. Jeśli zaś w Boga nie wierzysz, jesteś ateistą, to tą książka potraktujesz jako fantastykę. A jako, że moja wiara jest naprawdę skomplikowaną kwestią, to i "Demonolodzy" sprawiły mi wiele komplikacji.

 

Zanim zaczęłam czytać, byłam pewna, iż książka będzie napisana w podobny sposób jak "Zbaw nas ode złego", czyli jeden rozdział = jedna sprawa (czasem 2 rozdziały = jedna sprawa". Natomiast tutaj jest kilka rozdziałów poświęconym pojedynczym przypadkom. Większość jednak jest ogólną lekcją na temat demonologii, podczas której podaje się różne przykładny zdarzeń nawiedzeń, opętań itp. I ta forma naprawdę się sprawdziła, gdyż więcej dostałam wiedzy na temat działania sił nadprzyrodzonych niż gdyby książka opisywała tylko różne autentyczne przypadki, w których Ed i Lorraine brali udział.

 

O Edzie i Lorraine Warren po raz pierwszy przeczytałam właśnie w książce "Zbaw nas ode złego". Widziałam również film "Obecność 2", w który opierał się na prawdziwych wydarzeniach. Dlatego też ogromnie chciałam przeczytać "Demonologów". Chciałam poznać to, czym Ed i Lorraine Warren się zetknęli. 

 

W książce pojawia się jedna z najgłośniejszych spraw, przy której pracowali Warrenowie. Chodzi mianowicie o Amityville. Jednak autor nie opisuje tej sprawy tak dokładnie jak kilka innych spraw. Przykłady, w których pojawia się Amityville służą raczej pokazaniu mechanizmów czy też pewnych schematów, jakimi może działać duch nieludzki. 

 

O właśnie. Dużą ciekawostką dla mnie było rozgraniczenie rodzajów duchów na ludzkie oraz nieludzkie. Jakoś przed przeczytaniem tej książki, myślałam, iż duch = osoba, która zmarła, lecz została na naszym świecie w niematerialnej postaci. Natomiast w książce od razu jest rozgraniczenie na:

--> ducha ludzkiego, czyli właśnie ducha po osobie zmarłej oraz

--> ducha nieludzkiego, czyli demona, czy inne złe stworzenia. Duchy nieludzkie nigdy nie były ludźmi. 

Zatem wszystkie nawiedzenia są wywołane przez duchy, a Warrenowie określają, jakie są to duchy i czy trzeba egzorcyzmować daną osobę, rodzinę...

 

Dużo jest też o tabliczce Ouija. Ale o niej to już od dawna słyszałam, iż jest zła. Szkoda, że nie jest dokładnie wyjaśnione, dlaczego właśnie ona jest taka zła? W ogóle ciekawe jest, dlaczego niektóre rzeczy czy zabawy są złe i sprowadzają duchy nieludzkie, a inne są dozwolone. I jeszcze te rytuały. Wspominanie o rytuałach, które sprowadzają złe duchy rozbudziło tylko moją ciekawość na ten temat. Dlatego dziwnym wydaje mi się, iż Ed wspomina o rytuałach, ale nie chce mówić na ten temat nic więcej, bowiem nie chce przyczyniać się do opętań. Tylko, że już samo wspomniecie o tajemniczych rytuałach rozbudza ciekawość. 

 

W ogóle jest masa dziwnych rzeczy, których nie do końca rozumiem. Bo po przeczytaniu wychodzi na to, iż demony mają jakieś zasady, których nie mogą łamać, ale są sytuacje, w których jednak te zasady zostały złamane. 

 

Na pewno "Demonolodzy" są pozycją ciekawą. Niektóre jej fragmenty zostają w pamięci. Niektórych zaś rozdziałów nie powinno się czytać przed snem. I lektura ta może sprawić, iż całkiem inaczej spojrzy się na świat, który nas otacza.

 

Muszę przyznać, iż przy "Zbaw nas ode złego" wiele fragmentów wzbudzało we mnie śmiech. Potrafiłam znaleźć mnóstwo argumentów przeciwko autorowi. Jednak przy "Demonologach" nie było fragmentów, do których miałabym jakieś "ale". Owszem, były zdarzenia nieprawdopodobne, w które uwierzyć nie potrafię. Jednak nawet fragmenty, które powinnam uznać za dziwaczne, głupie, śmieszne (choćby o magach czy wiedźmach) były napisane w taki sposób, którego nie chciało się negować. Być może to przez to, iż naprawdę uwierzyłam w słowom Eda i Lorraine. Naprawdę uwierzyłam, iż oni wierzą, w to, co robią. 

 

Chyba właśnie Ed i Lorraine Warren są największym atutem tej książki. Ich wiara, ich walka, ich sposób działania. Autor opisywał wszystko w trzecioosobowej narracji. Ale też przytaczał wiele dialogów prowadzonych przed Warrenów. Możemy przeczytać zacytowane wypowiedzi Warrenów o danych przypadkach, czy też w ogólnie o działalności demonów. I przy tym, przez cały czas, możemy być pewni autentyczności Eda i Lorraine.