Misja helikopter - Simone Moro

CEL: Stworzyć himalajskie pogotowie. 

 

DROGA DO CELU:

Simone Moro - autor i bohater książki, przedstawił swoją drogę do jednego z marzeń. Drogę pełną sukcesów, porażek, wiary i braku wiary w sukces. Drogę, którą dokładnie zaplanował włącznie z czasem na jego realizację. 

 

BOHATER:

Simone Moro. Człowiek, o którym nigdy nie słyszałam z prostego powodu: nigdy nie byłam zainteresowana ludźmi, którzy wchodzili na wysokie szczyty. Chociaż równocześnie słyszałam o kilku. O tych, o których coś powiedzieli w serwisach informacyjnych. Jednak o Simonie przeczytałam dopiero na okładce jego książki, a później poznałam go lepiej czytając książkę. 

 

Muszę przyznać, iż Simon Moro zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Owszem, można zauważyć dość wysokie mniemanie o sobie. Jednak uważam, iż człowiek, który osiągnąć praktycznie wszystko, co zaplanował, ma do tego prawo. 

 

Książka dotyczy dość małego fragmentu jego życia. Najpierw poznajemy fragmenty z jego życia, w których pojawiał się helikopter, w których rodziła się jego miłość do latających maszyn oraz chęć pilotowania tych maszyn. Później zaś możemy poznać w miarę dokładnie jego drogę do celu. 

 

U Simona podobał mi się fakt, iż przy negatywnych opiniach na temat jego marzenia, on zamiast się poddać, jeszcze bardziej chciał udowodnić innym, iż może zrobić to, co sobie wymarzył. Jednak muszę przyznać, iż momentami Simon za bardzo się wychwalał, krytykując innych. Nie za bardzo podobała mi się ta cała krytyka włoskiego systemu. Być może ma rację. Być może, rzeczywiście w Stanach wszystko jest łatwiejsze. A być może taką ilość biurokracji można jakoś wyjaśnić. Zresztą, tutaj musiałabym poznać drugą stronę sporu.

 

HISTORIA:

Jeśli zaś chodzi o historię realizacji marzenia, muszę przyznać, iż jest ciekawa. Skłania również do pewnych refleksji. Mogłaby służyć nawet za dość dobry poradnik, w którym czytelnik dowiaduje się, że warto walczyć o swoje marzenia, warto je realizować. Bowiem taki jest wydźwięk historii Simona: nie poddałem się, walczyłem. Nawet, gdy inni nie wierzyli w moje marzenia, ja nadal robiłem swoje. - powinniśmy postępować właśnie według tych słów. Nie poddawać się. A wówczas możemy spełnić nasze marzenia.

 

PODSUMOWANIE:

Książkę można przeczytać w jedno popołudnie. Napisana jest językiem lekkim, prostym. Historia jest ciekawa. Raczej każdy czytelnik powinien przy lekturze miło spędzić czas. Chociaż pewnie, gdy ktoś nie lubi czytać o sporcie, jakim jest wchodzenie na góry, czy też o zdobywaniu licencji, misjach ratowniczych, to lepiej, by książki nie czytał. ;)

 

Lektura na pewno jest dobrym motywatorem, który może sprawić, iż zaczniemy działać zamiast tylko marzyć. Wydaje mi się, iż książka ta może być nawet lepszym napędem do działania niż niejeden poradnik.

 

Simon Moro zaś jest człowiekiem, którego można różnie odbierać. Na mnie zrobił dość pozytywne wrażenie. Może ze względu na fakt, iż podziwiam ludzi, którzy realizują swoje pragnienia czy też marzenia, a on do takich ludzi się zalicza.

 

Na końcu książki znajdziemy zaś zdjęcia dokumentujące jego marzenie.