Król Maciuś Pierwszy - Janusz Korczak

Kocham bajki, które mają szczęśliwe zakończenie. Naiwne, inflantywne, słodkie. Lubię bajki, dzięki którym mogę poczuć się dzieckiem, choć nim już nie jestem. "Król Maciuś Pierwszy" zaś był nieco inną bajką. Bez happy endu, bez słodyczy, raczej o trudach, choć nie brakowało wśród nich szczęścia. Bajka ta jest niezwykle smutna, ale też jest ciekawa i posiada nauki dobre też dla dorosłych czytelników.

 

Umiera król. Jego miejsce musi zając syn, który jest jeszcze dzieckiem. Król Maciuś Pierwszy ma przed sobą trudne zadanie. Jako dziecko powinien się bawić i uczyć jednak równocześni musi też rządzić. Na początki ministrowie traktują go jak dziecko, nie pozwalają zbytnio na jego rządy. Jednak gdy wybucha wojna, a Maciuś wraz z kolegą po kryjomu wyrusza na wojnę by walczyć ze swoim żołnierzami. Od tego momentu to on rządzi, choć też korzysta z pomocy ministrów.

 

Polubiłam króla Maciusia od początku. Najpierw było mi go ogromnie szkoda. Stracił obu rodziców, musiał rządzić krajem, robić coś, czego żadne dziecko nie powinno robić. Później zaś odkrywałam, jakim cudownym dzieckiem jest Maciuś, jak szybko się uczy, jak mądrze potrafi zarządzać jak tego chce. Owszem, nie był władcą, który robił wszystko idealnie. Zdarzały mu się błędy, niektóre decyzje były dziecinne. Ale wiele pomysłów miał mądrych i dzięki przyjaciołom mógł je zrealizować. 

 

Bardzo szybko przeczytałam historię króla Maciusia Pierwszego. Pod koniec było mi smutno. Spodziewałam się innego zakończenia. Chciałam innego zakończenia. Pragnęłam go. Lecz, cóż... skończyło się smutno, a ja miałam łzy w oczach gdy zakończenie czytałam.

 

Na pewno książka nie jest dla małych dzieci. Dla starszych a i owszem, nawet rodzice nie powinni się zanudzić przy tej książka. Posiada ona wielką wartość: fabuła nie jest bajkową opowiastką, która sprawi, iż na chwilę oderwiemy się od życia. Za to w treści możemy odnaleźć wiele lekcji, dzięki którym być może staniemy się lepszymi ludźmi. 

 

Możemy uczyć się życia podobnie jak król Maciuś Pierwszy uczył się rządzenia krajem. Na początku poznajemy Maciusia - króla, lecz bardziej dziecko. Lecz wraz z kolejnymi przygodami on dorastał. Już dzięki wojnie nauczył się być opanowany, ale też jeśli sytuacja tego wymagała postawić na swoim. My zaś możemy zauważyć jak przeważnie wygląda relacja dziecko - dorosły i co z tego wynika. Może czasem powinniśmy dzieci traktować trochę bardziej serio niż to robimy?

 

Książkę tą można też porównać do życia, które mało kiedy usłane jest różami. Przeważnie w życiu (jak i w fabule książki) jest i smutek i radość i chwile na zabawę i chwile na powagę i choroba i zdrowie i przygody i podróże i bezsilność i przyjaciele i wrogowie i czas na zadumę i czas na działanie i podejmowanie decyzji (błahych jak też poważnych) i odpowiedzialność za te decyzje. Życia nikt za nas nie przeżyje. Nikt też nie weźmie odpowiedzialności za nasze koleje losu. Sami musimy zadbać, abyśmy byli szczęśliwi. I sami też musimy pamiętać o odpowiedzialności za nasze, a czasem i nie nasze błędy czy też pomyłki. 

 

"Król Maciuś Pierwszy" jest mądrą książką, z której niejeden może się wiele nauczyć. Polecam. :)