Szept aniola - Katarzyna Sarnowska

Mam problem z tą książką. Bowiem była interesująca, ale i irytująca. Tak prawdę mówiąc irytowały mnie jedynie te zdania (tytułowe szepty) anioła, zjawy, ducha czy jak tam inaczej ją nazwać...

 

Tytułową bohaterką jest Alina - kobieta porażki (bo do sukcesu jej dużo brakuje). Ma męża, ale jakby go nie miała. Ma synka, ale jest zapatrzona tego swojego męża, który woli inne. Ma pracę, której nie lubi. Ma znajomych, którzy są znajomymi jej męża. Jest nieszczęśliwa. Trudno, by w takim życiu była. Dlatego też na początku czytamy jak próbuje się zabić. Choć szczerze, ta próba samobójcza wyszła jej chyba przez przypadek.

 

Później zaś spotyka zjawę, anioła, który zawsze powie tylko jedno zdanie (za każdym razem inne). Zdania te pomagają jej odzyskać szczęście i życie, w którym może się spełniać i być szczęśliwą. 

 

Myślałam, iż książka ta będzie lekturą, która poniesie na duchu, pomoże w życiu czytelnika. I prawdopodobnie życie Aliny może służyć jako dobra lekcja dla nas, lecz dla mnie książka była po prostu przeciętnym obyczajem.

 

Zastanawia mnie postać Aliny. Jest to osoba, która boi się podejmować decyzji, lęka się swoich wyborów. W tym jestem do niej podoba. Lecz równocześnie w pewnym momentach dziwi mnie jej zachowanie. W ogóle dla mnie jest pełna sprzeczności. Być może jest przez to prawdziwsza. 

 

W sumie zastanawiające jest też to, iż po próbie samobójczej, wszystko zaczyna jej się od razu układać. Nawet jej nieszczęścia, która spotyka na swej drodze, nie są już dużymi problemami. Ba, wychodzi na to, iż te problemy zamieniają się w pozytywne zdarzenia. Cały czas czekałam też na coś wielkiego, jakieś boom. Nie wiem, chyba po "Bastionie" cały czas oczekiwałam na coś złego. 

 

Jako książka obyczajowa, literatura piękna - książka ta się broni. Ciekawie się zaczyna, choć naprawdę ta jej samobójcza próba budzi moje politowanie. Naprawdę, gdy się to czyta, myśli się, że coś jej się przez przypadek. Lecz później jest ciekawiej. 

 

Tak naprawdę podobało mi się, gdy widziałam jak Alina próbuje żyć. Trochę głupio to brzmi, lecz naprawdę na początku czytelnik ma wrażenie, że ona wegetuje, później zaś widzi, że zaczyna coś robić i to coś sprawia, że jest szczęśliwsza. 

 

W ogóle fajnie jest pokazane, że czasem wystarczy się otworzyć na świat, by coś od niego otrzymać. Nie trzeba wiele, by móc być szczęśliwym. To chyba jej największy atut książki.

 

Jak już pisałam, irytował mnie anioł, zjawa, która pomagała bohaterce. Ale z ciekawości sprawdziłam, czy istnieje książka "Rozmowy z aniołami". Okazuje się, że tak. I przyznam, iż po lekturze "Szeptu anioła" mam ochotę na "Rozmowy z aniołami". Autorka na pewno zrobiła świetną reklamę tej książce. 

 

Według mnie warto poznać "Szept anioła". Czyta się ją dość szybko, choć zdarzają się elementy nudne. Życie Aliny jest ciekawą historią o kimś, kto prawdę mówiąc, zaczyna od nowa. 

 

Na pewno książki nie polecam osobom, które nie lubią nadprzyrodzonych zjawisk w książkach obyczajowych. Trzeba to lubić, by móc polubić tą lekturę. Dla mnie te krótkie momenty były trochę irytujące. Możliwe, że dlatego, bo nie wierzę, by jedno, czy dwa zdania mogły sprawić, by ktoś zmienił siebie, swoje zachowanie, swoje nawyki. A tutaj coś takiego się działo. 

 

Po prostu książka nie jest dla każdego. Jednak prawdę mówiąc, nie żałuję czasu, który przeznaczyłam tej lekturze. Może dlatego, że naprawdę szybko da się poznać historię oraz łatwo też jej ocenić Alinę przez pryzmat własnego życia. Lecz na pewno nie oceniałabym Aliny negatywnie, raczej pozytywnie. Jest bohaterką, która chce i umie zmienić swoje życie, a takich bohaterów raczej warto poznać.