Jaki kamien taki cios - Ewa Przybylska

Zawsze po szczupłych książkach spodziewam się prostych, wręcz banalnych historii. Dlatego też przeważnie to właśnie je wybieram na wyjazdy. 

 

Książka "Jaki kamień taki cios" prosta nie jest, ani banalna, ani łatwa. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Aczkolwiek jej początek i koniec jest jakby wycięciem fragmentu życia. bez jasnego początku, bez jasnego końca. 

 

Opowieść rozgrywa się w ciągu trzech dni. W ciągu tych trzech dni towarzyszymy głównej bohaterce, Wandzie w jej decyzjach, w jej poszukiwaniu tego, co zagubiła. Widzimy ją w różnych sytuacjach, śledzimy jej rozmowy, czytamy jej myśli i zastanawiamy się nad jej stratą. Próbujemy ją zrozumieć. Choć to jest trudne.

 

Mam ogromny problem z tą książką. I choć minęło już parę dni od poznania jej treści, ja nadal do końca nie wiem, co o niej sądzę. Ciągle się zastanawiam, co o niej mogę napisać. Nadal się waham nad jej oceną. Wciąż myślę, czy aby na pewno zrozumiałam tą lekturę, czy aby na pewno wiem, co autorka chciała przekazać. I nawet teraz nie jestem tego pewna. Bowiem tą książkę nie da się przeczytać na szybko. Ją trzeba czytać powoli, zrozumieć sens ukryty w treści. 

 

Książka ma specyficzny styl, do którego trzeba przywyknąć. Na początku może być ciężko, lecz po kilkunastu stronach można się do niego przyzwyczaić. Jednak styl ten sprawia, iż trzeba się głębiej wczytać treść, by ją zrozumieć.

 

Zauważyłam też w treści wiele metafor. Zresztą cała historia to nie tylko historia Wandy. Pomiędzy jej życiem pojawia się postać z scenariusza nowego filmu. Postać ta jest niezwykle ważna dla Wandy. Pomaga też lepiej poznać główną bohaterkę. Czasem miałam wręcz wrażenie, iż Gumka w pewnym sensie jest wariacją Wandy. 

 

Wydaje mi się, że każdy z nas może odnaleźć w książce to, czego aktualnie potrzebuje. Ja widziałam w niej fałsz, obłudę, próbę naprawienia własnego świata, ale też pogoni za bezsensownym rzeczami, zapomnieniu o ważnych wartościach, zatraceniu siebie.

 

Widziałam w lekturze osobę zagubioną, która dość nietypowy sposób znalazła sposób na poradzenie sobie z problemami. Nietypowy, gdyż dość ostry... jakby bohaterka nienawidziła świata, ludzi, których znał. Choć pewnie bardziej nienawidzi siebie, przez co nie potrafi kochać.

 

Książkę polecam. Jest nieco trudna, lecz ciekawa. I skłania do przemyśleń, co jest ogromnym plusem, bo zawsze z takich książek możemy się czegoś nauczyć. I stać się lepszym człowiekiem.