Pierścień i Róża - William Makepeace Thackeray

Ostatnio wracam do lat dzieciństwa i wybieram książki, które skierowane są dla osób młodszych. Pomyślałam, że miło by było choć na chwilę znów stać się dzieckiem. Poczuć tą dziecięcą radość. Uznałam, że właśnie książki mogą mi w tym pomóc. Szczególnie, gdy opowiadają o królestwach, książętach i królewnach. Kto z nas nie marzył być królewną (lub królem). 

 

"Pierścień i róża" jest krótką opowieścią, w której akcja rozgrywa się w dwóch królestwach, w których rządzą uzurpatorzy. 

 

Bajka ta posiada prawie wszystkie elementy baśni. Mamy w niej książąt, księżniczki, królów, królowe. Cały, piękny świat, w którym to królowie rządzą państwem. Ale pojawia się też  wróżka, która na swój sposób dba o swoich chrześniaków. Świat jest mieszanką świata hmm... realnego z magicznym. Wiecie, choć królestwa są fikcyjne, i można zauważyć gdzieś tam magię, to większość rzeczy to takie jakby życie w pałacu. Nie ma też granicy pomiędzy motywami działań bohaterów a działaniem "sił nadprzyrodzonych", magicznych. Zaś cała historia jest prosta. Nie znajdziemy w niej nic skomplikowanego. I oczywiście, możemy znaleźć w niej znany i lubiany motyw walki dobra ze złem.

 

Książka ta ma też wiele uniwersalnych wartości. To nie jest opowiastka, którą tylko się przeczyta. Bowiem ma w sobie wiele morałów i naprawdę można z niej coś wynieść. Nawet prezent dla chrześniaków od wróżki:

"...nie mogę Ci ofiarować cenniejszego upominku nad odrobinę cierpienia"

jest tak naprawdę dobrą lekcją. Możemy zauważyć, że ten prezent wydał dobre owoce, podczas gdy prezenty, które wcześniej ofiarowała dobra wróżka sprawiały, iż ludzie starali się gorsi.

 

Ale w tej niewielkiej opowieści są też inne nauki, choćby:

- by robić to, co się przyrzekło (co wydaje się chyba dla każdego oczywiste),

- zdobywanie wiedzy przynosi owoce (więc uczyć się naprawdę warto),

- wytrwałość, pokora, cierpliwość, pracowitość, uczciwość, po prostu bycie prawdziwym - te wartości prowadzą do szczęścia.

- nie warto nikogo udawać.

 

Tytułowe: pierścień i róża to wydawać by się mogło, cudowne artefakty, które dają szczęście. Ale to szczęście jest tylko pozorem. Bowiem pierścień i róża sprawiają, iż otoczenie widzi nas inaczej niż jesteśmy naprawdę. One są metaforą przekłamania, gry pozorów, stwarzania fałszywego wizerunku

 

Książka jest napisana cudownym językiem. W niej znajdziemy wiele humoru. Tą książkę czyta się z uśmiechem na twarzy. Ilustracje również przynoszą uśmiech na twarzy. 

 

Nie znajdziemy bohaterów skomplikowanych. Tutaj mamy jasny podział na bohaterów dobrych i złych. Wiele z nich jest przedstawionych w sposób karykaturalny. Dzięki czemu bohaterowie wydają się zabawniejszy. To nie psuje książki, raczej jest jej plusem.

 

Historia jest piękna, ma kilka uniwersalnych prawd. Ta książeczka może dzieci wiele nauczyć, ale i dorośli mogą w niej znaleźć prawdy, które z pozoru wydają się niewidoczne. 

 

Polecam ogromnie tą lekturę, która na pewno umili czas przy pysznym kubku z gorącą czekoladą. Sprawi, że pojawi się uśmiech na twarzy, nauczy Cię czegoś, pokaże, że najlepszym prezentem nie jest magia, tylko odrobina cierpienia. Cierpienia, z którego człowiek wychodzi lepszy, mocniejszy, wytrwalszy. Lecz jak sama Czarna Wróżka powiedziała: 

"...nie mogę Ci ofiarować cenniejszego upominku nad odrobinę cierpienia",

bo zbyt długie cierpienie nie może sprawić nic dobrego, a nawet może popsuć to, co mamy w sobie dobrego.