Wielkie arrangement - Rohnka Dariusz

"Książka poruszająca temat komunizmu musi być ciekawa." - tak pomyślałam, zanim po nią w ogóle sięgnęłam. Nie pomyślałam za to, że może być pełna treści, o których można powiedzieć, że są teoriami spiskowymi. Tylko, czy nimi są?

 

"Wielkie arrangement" to podróż po komunizmie, ale też demokracji. Autor we wstępie ukazuje nam, że nie do końca "jest po prostu lepiej!". Pokazuje, że demokracja może mieć coś wspólnego z bolszewizmem. Podaje tezę, którą rozwija w następny rozdziałaś, ukazując argumenty. Czytelnik zaś może mu uwierzyć, bądź nie. Wszystko tak naprawdę zależy od nas.

 

Ciekawymi osobami, o których pisze Dariusz Rohna są: Christopher Story i Jeffrey Richard Nyquist. Obaj panowie twierdzili, że komunizm jest wciąż żywy, a plan bolszewików jest wciąż realizowany i to z powodzeniem. Obaj uważali się za antykomunistów i głosili różne teorie związane z bolszewizmem. W książce dość dobre poznajemy iść zdanie na temat niektórych wydarzeń. Naprawdę warto poznać ich teorie. 

 

Ciekawym rozdziałem jest też porównanie komunizmów z islamskim terroryzmem. Wiele tez, które pojawiły się w nim było dla mnie nowością. Przyznam się, iż temat ten mnie zainteresował, przez co zaczęłam szukać dodatkowych informacji. 

 

Tak ogółem, autor twierdzi, że islamski terroryzm ma coś wspólnego z bolszewizmem. Maja coś wspólnego... są ze sobą w jakiś sposób powiązani. W książce oczywiście jest napisane, w jaki sposób. Przyznam, iż nigdy wcześniej o tym nie słyszałam. Ale po przeczytaniu książki pomyślałam, że może coś w tym jest.

 

Jeśli chodzi o różne kraje, w którym możemy dostrzec tzw. demobolszewizm, to trochę ich autor wymienił. O każdym też jest co nieco napisane. O niektórych słów jest bardzo dużo, o innych mniej. W każdym kraju autor przygląda się polityce, politykom i argumentuje, dlaczego w danym miejscu widzi ideologię, którą nazywa demobolszewizmem. 

 

Dla ciekawych - demobolszewizm to nadal bolszewizm, tylko, że w otoczce demokracji. Autor pokazuje, jak zakamuflowany jest komunizm, bolszewizm i dlaczego jest on w nowej postaci tak samo niebezpieczny jak w starej. 

 

Nie wiem dlaczego. Być może przez to, że niedawno (w tamtym roku? a może i w tym?) czytałam o Mandeli. 

 

Uderzyło mnie to, w jaki sposób autor o nim pisał. Teraz, jak już ochłonęłam, cieszę się, że poznałam inną ocenę jego działań i znam już jakby dwa punkty widzenia. Wcześniej znałam Nelsona Mandelę tylko jako bohatera, przez co i w moich oczach stał się postacią idealną... stał się bohaterem. Teraz zaś poznałam punkt widzenia, w którym Nelson Mandela kroczył złą drogą i był terrorystą. I nie, nie zmieniłam zdania o Mandeli. Jednak poznając inny punkt widzenia, poszerzyłam swoją wiedzę, horyzonty. Mogłam się jakoś ustosunkować do nowej informacji i skonfrontować ją z tym, co już wiedziałam.

 

Temat Sowieckiej Unii Europejskiej i Stany Zjednoczone Ameryki to oddzielne rozdziały, które poruszył autor. Pokazuje on jak funkcjonuje Unia, i jak wiele ma wspólnego z bolszewizmem, komunizmem, równością. Natomiast w Stanach Zjednoczonych pokazuje polityków, dziennikarzy i innych ludzi ważnych, dla których bolszewizm to idea, którą wyznają, nazywając ją inaczej. Tutaj też jest wiele kontrowersji. 

 

W ogóle tematy w książce budzą wiele uczuć. Trudno jest się do nich jakoś nie odnieść. Możemy się zgadzać, bądź nie zgadzać z autorem. Jednak przy lekturze będziemy musieli dokonać wyboru. To chyba jest największym plusem tej pozycji. Poznajemy na nowo rzeczywistość, którą znamy i musimy jakoś się ustosunkować z tezami autora. Może po lekturze poszukać więcej na tematy poruszane w książce. Może też pozostać tylko z tym, co przeczytaliśmy. Niemniej jednak, książka skłania do przemyśleń, do zastanowienia się na tym, o czym autor pisał. Pokazuje też, że to, co nam się wydaje demokracją, dla kogoś innego może wyglądać na demobolszewizm.

 

Warto poznać punkt widzenia autora na temat współczesnej światowej polityki oraz samemu ocenić wartość książki.