Niebezpieczne związki - Pierre Choderlos de Laclos

Przeczytałam opis i stwierdziłam, że to pewnie będzie kolejny nudny melodramat o miłości. Ale się bardzo pomyliłam. Bo choć to jest o miłości, to są w powieści inne ważne kwestie omówiona. Poza tym lektura jest podana w takiej formie, że aż ciężko się od niej oderwać.

 

Forma książki jest nietypowa. Poznajemy bohaterów poprzez listy, które do siebie piszą. Fabułę też jedynie w ten sposób możemy zobaczyć. Nie ma w lekturze ani jednego dialogu, nie ma ani jednego zdania pomiędzy listami od autora. Same listy zaś są ponumerowane oraz opisane (mamy zaznaczone od kogo i dla kogo jest dany list).

 

Historia nie ma wielu bohaterów. Na pierwszy plan wysuwają się dwie postacie: markiza de Merteuil oraz wicehrabia de Valmont. Dwójka ta jest doprawdy niezwykła. Są źli do szpiku kości. Manipulują dla własnych korzyści. Potrafią bawić się czyimś kosztem. A wszystko to w imię zabawy lub własnych, egoistycznych korzyści.

 

Ich listy czytałam zawsze niezwykłą uwagą. Zaczęli mnie fascynować. Zastanawiałam się, czy mają jakieś ludzkie odruchy i o ile wciąż o markizie dobrego słowa nie powiem, tak po lekturze wydaje mi się, iż wicehrabia mógłby być kimś innym, gdyby nie był pod jej wpływem. Oj, ta kobieta to potrafiła wzbudzić szacunek, miłość, przyjaźń i wykorzystać każdego tak, by tego nie zauważył. Przyznam, iż choć uważam ją za osobę zła, podłą, to jednak lekko mi imponowała. Bo miała zawsze to, co chciała i potrafiła tak wykorzystać okazję, by dana chwila była jej chwilą.

 

Najważniejsza jednak jest miłość. Miłość dwojga młodych osób, które jeszcze niewiele o tej miłości nie wiedzą. Ale równie ważne jest pokazanie młodych osób, które mają przed sobą życie, ale nie znając go dobrze i poznając osoby, które nie mają zbyt czystych intencji, łatwy sposób mogą go zmarnować, nawet tego niezauważając. Ta lekcja jest aktualna, bo w każdych czasach możemy spotkać osoby, które mogą nas skrzywdzić czy dać taką radę, która ma na celu nie tyle pomoc, co zaszkodzenie. Lepiej poznać drugą osobę niż od razu jej się zwierzać.

 

Bohaterów możemy bardzo dobrze poznać, dzięki temu, że jest ich niewielka ilość oraz czytamy ich słowa. Wiadomo, że czasem w listach coś możemy zataić, lecz pomimo tego poznajemy nadawcę poprzez styl, słowa. Ba, w listach możemy nawet znaleźć radość, smutek, desperację. Chyba jeszcze w żadnej książce nie poznałam tak dobrze wszystkich bohaterów jak w tej. Tu jakby dostała coś, co niekoniecznie powinnam czytać. Bo trudno jest czytać listy, które teoretycznie nie są skierowane do nas.

 

Powieść była cudowna. Wciągnęła mnie bez reszty. Budziła różne uczucia, od nienawiści, odrazy do szacunku, szczęścia. Niesamowite jest to, że mogłam zauważyć przemiany niektórych bohaterów. Niezwykłe, że poznałam ich tak dobrze, jakbym z nimi rozmawiała.

 

To jeden z lepszych klasyków, jakie miałam przyjemność poznać. Choć się wydaje, że to powieść przede wszystkim o miłości, to tak naprawdę jest to historia o manipulacji, charakterze i zmianach, które wciąż są obecne w naszym życiu.