Początek - Dan Brown

Każda z książek Dana Browna miała swój główny motyw. Niektórych z motywów można się było domyślić z samego tytułu. Inne tytuły stawały się jasne po treści książki. Zatem, czego mogłam się spodziewać patrząc tylko na tytuł?

 

"Początek" to słowo zagadka, które wyjaśnia się, gdy poznajemy pytania stawiane przez jednego z bohaterów: "Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy?".

 

Fanką Dana Browna zostałam, gdy poznałam "Kod Leonarda da Vinci". Była to moja pierwsza książka tego autora. Po niej musiałam przeczytać inne. Szybko je nadrobiłam, a później czekałam na następne. "Inferno", "Zaginiony symbol" i wreszcie "Początek".

 

Początek "Początku" był zaskakujący i intrygujący. Praktycznie od razu pojawiła się tajemnica, która czekała na odkrycie. Niektórzy bohaterowie poznali ją szybciej, inni zaś musieli poczekać wraz z czytelnikami, aż Robert Langdon kolejny raz rozwikła zagadkę.

 

Każda kolejna strona sprawiała, że historia mnie wciągała bez reszty. Sprawiała, iż pragnęłam odkrycia sekretu. Dowiedzenia się prawdy, która niestety mnie rozczarowała. Chyba miałam zbyt wysokie oczekiwania po samym początku, bym mogła poczuć zaskoczenie, gdy poznałam odpowiedzi na dwa proste pytania: "Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy?"

 

Ogólnie książkę czyta się bardzo dobrze. Główny bohater nie robi rzeczy niemożliwych jak w poprzedniej lekturze. Tego tak naprawdę obawiałam się najbardziej, że Robert znów praktycznie będzie martwy, by za chwilę takim nie być. Na moje szczęście, Robert Langdon był sobą i robił rzeczy, które były w granicach jego wytrzymałości, znajomości tematów itd. Czyli miałam głównego bohatera, którego polubiłam początkowych książkach z nim roli głównej.

 

Ta książka różni się nieco od poprzednich. Choć styl jest taki sam i niektórych rzeczy po prostu się domyśliłam, zanim je przeczytałam. Niemniej jednak, tutaj dużą rolę odgrywa technologia. Chociaż czytając niektóre opinie, byłam pewna, iż będzie ona odgrywać jeszcze większą rolę niż miało to miejsce. Na szczęście tak nie było. Technologia, nowoczesna technologia była czymś nowym w powieści Dana Browna. Jednak dawka jej była jak dla mnie na odpowiednim poziomie, by móc się cieszyć z jej użycia.

 

Za to zakończenie mnie rozczarowało. Przede wszystkim dlatego, że w pewnym momencie się go po prostu domyśliłam. Ale też ze względu na pomysł autora na zakończenie powieści. Było nieco banalne i prawdę mówiąc nieciekawe. Wolałabym pewnie jakiś fajny spisek niż to, co zaserwował autor. No nic, nie zawsze można być szczęśliwym z powodu zakończeń.

 

Z ciekawszych wątków na uwagę zasługuje postać zabójcy. Historia jego rodziny - żony, dziecka - jest ciekawa. Jego historia jest ciekawa. Podobnie jak i losy trzech ludzi religii. Choć przy większości z nich łatwo było się domyślić, co się stanie tak przypadli mi oni do gustu.

 

Jeśli chodzi o postać Roberta, to jest on taki, jakim go poznaliśmy. Mądrym profesorem symboliki z zegarkiem Myszki Miki (co jest urocze). Nadal wie dużo o sztuce, symbolach i wykorzystuje tą wiedzę, by dojść do prawdy.

 

Ogólnie książka była niezła. Podobała mi się, choć liczyłam na coś lepszego. Pewnych rzeczy się domyśliłam. Pojawiły się wątki, które śledziłam z dużą uwagę. Jako miłe czytadło przed snem, jest to fajna pozycja. Liczyłam na coś lepszego, jednak nie zawiodłam się na książce całkowicie. Jest to Dan Brown jakiego można było poznać we wcześniejszych jego książkach. Choć przyznam, iż wcześniejszych pozycjach zakończenie wywoływało na mnie wielkie "WOW". Tutaj zaś po poznaniu zakończenia miałam w głowie "aha, czyli tak jak myślałam". Trochę szkoda.