Legenda - Amanda Quick

Historyczny romans - to sobie pomyślałam, gdy przeczytałam opis książki. Idealna więc na luty... zamiast iść na randkę z chłopakiem w Walentynki, wybrałam się na nią z książką. Nie przeczytałam jej jednak wtedy do końca. Wolałam sobie trochę zostawić na weekend. :)

 

Główną bohaterką powieści jest Alicja. Dziewczyna ma już 23 lata, więc dawno powinna wyjść za mąż, patrząc na realia, w których przyszło jej żyć. Ale ona ma własne plany, nieco inne. Jednak w jej życiu pojawia się mężczyzna, który zauważył w niej dobrą partię na żonę...

 

Główny wątek powieści jest znany pewnie każdemu, kto choć kilka razy miał w rękach jakikolwiek romans. Ona - nieco pokrzywdzona dziewczyna, mająca jednak swoją dumę, on - ratujący ją z opresji. Na początku są między nimi jakieś niesnaski, jednak wszystko zmierza ku wielkiej i prawdziwej miłości. Urocze w swoje prostocie i piękne. Idealna, wręcz marzycielska historia.

 

Tak by można w skrócie opisać książkę. Jednak tą z pozoru banalną, miłosną opowieść, czyta się naprawdę dobrze i szybko. Fabuła wciąga. Owszem, każdy już po pierwszych stronach domyśla się zakończenia, lecz są wątki w opowieści, które mogą zaskoczyć. Niektóre z nich są nieco zabawne, inne smutne.

 

Tłem jest średniowiecze. Poza pięknymi zamkami, salami, zwykłym ludem, mamy język, który ma oddać klimat tamtych czasów. Nieco może irytować często "juści", jednak ogólnie język ten przypadł mi do gustu, bo rzeczywiście poczułam się, jakbym przeniosła się w czasie nie tylko za sprawą opisów miejsc, ale też dzięki dialogom.

 

Poza Alicją i jej wybrankiem pojawiają się inni bohaterowie. Nie tak ważni, jednak ciekawi. Niektórzy należą do rodziny głównych bohaterów, inni do ich świty, zaś inni po prostu są mieszkańcami ziem. Pojawia się też dość ciekawy wątek z Alicją i małym chłopcem. Ciekawy ze względu na pokazanie umiejętności Alicji w zakresie zielarskim. Ogóle nasza Alicja miała wiele talentów.

 

Przypadł mi też do gustu wątek, dotyczący Hugona Nieugniętego i sir Wicentego. Ta ich nienawiść była momentami bardzo zabawna. Ale podobała mi się w wątku tym rola syna sir Wicentego. Ten chłopiec zrobił coś odważnego i jakoś zapadło mi to w pamięć.

 

Zabrakło mi jednak opisów niektórych ważny dla fabuły wydarzeń. Inne wydarzenia były zaś niepotrzebne dla fabuły. Czasem też dziwiłam się bohaterce, która choć była mądra, potrafiła robić coś głupiego. Tak jakby na złość.

 

Nie wiem, czy wszystkie bohaterki Amandy Quick są takie, czy akurat mi się trafiły takie dwie książki. Zauważyłam, że autorska chce by jej bohaterki były niezależne, samodzielne i całkowicie nie pasujące do czasów, w którym żyją. Tak było i w "Ryzykancie" i w "Legendzie". W obu przypadkach trafiły na idealnych mężczyzn, którzy po prostu je pokochali. Takie urocze, wręcz marzycielskie. Ale na tym chyba polegają dobre romanse...

 

Przyznam, iż choć był to przecięty romans, bawiłam się przy nim doskonale. Szybko wciągnęłam się w fabułę. Bohaterowie przypadli mi do gustu. Miło czytało mi się ich rozmowy. W ogóle była to dość przyjemna lektura, która w fajny sposób oddawała średniowieczny klimat.

 

Dzięki tej książce troszkę poczułam się jak dziecko, które marzy o swoim księciu z bajki. Idealne, który w pełni zrozumie mnie, zaakceptuje moje wady i zalety oraz będzie kochał do końca świata. :)