Kochanek z zaświatów - Barbara Wood

To moja pierwsza książka pani Barbary Wood, więc nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Po opisie i gatunku myślałam, że będzie to jakiś romans, książka obyczajowa. Dostałam zaś coś nieco związanego z fantastyką. Nieco...

 

Główną bohaterką jest Andrea, która przyjeżdża do rodowego domu, by być przy umierającym dziadku. Okazuje się, że dom ten skrywa w sobie wielkie tajemnice.

 

Książką się świetnie czytało. Szybko, fabuła mnie wciągnęła. Historia była niezła. Jednak...

 

bohaterowie byli nijacy. Zaczynając od głównej bohaterki: Andrea według opisu jest trzeźwo myśląca, chłodna, pragmatyczna. Natomiast ja poznałam Andrea, która szybko zaczyna wierzyć w to, co ją spotyka. Nie próbuje tego nawet racjonalnie wyjaśnić. Od razu przyjmuje do wiadomości, że przenosi się na pewien sposób w czasie. Poza tym bohaterka jest nijaka.

 

Andrea zamieszkuje u babci. O niej to już nic nie można powiedzieć. Albo leży w łóżku, albo gotuje. Brak jakiś fajnych, ciekawych dialogów między bohaterkami, budowania relacji. Dziwnie by mi się mieszkało u osoby, której nie znam i przez cały pobyt jej nawet nie poznaje.

 

Fabuła rozgrywa się w przeszłości i teraźniejszości. Teraźniejszość jest nijaka. Autorka nawet nie stara się zbudować fajnych, ciekawych relacji między bohaterami. Woli skupiać się na przeszłości, która wypada lepiej, choć ma swoje wady.

 

Jakoś nie spodobało mi się, że nasza Andra poza obserwowaniem przeszłości nagle potrafiła też odczytywać myśli bohaterów z przeszłości. Zawsze podczas pobytu w przeszłości stawała się nagle wszechwiedzącym narratorem. Przyznam, iż choć dzięki temu mogłam lepiej poznać dawnych bohaterów, to ogólnie nie przypadło mi do gustu. Wolę, gdy bohaterka, która jest równocześnie narratorem, nie zna myśli innych. Nawet jeśli ta bohaterka podróżuje w czasie.

 

Historia rodu, która się wydarzyła była ciekawa. Nie powiem, ona mnie trzymała przy tej lekturze. Pewne jej elementy nawet mnie zaskoczyły, aczkolwiek większość była przewidywalna. Myślę, że spodobałby mi się film na podstawie tej książki, gdyby pozmieniał kilka elementów.

 

Rozumiem, że najważniejsza w książka była przeszłość, która potrafiła przykuć uwagę. Ale w pewnym momencie można było zauważyć schemat działania bohaterki: jedzenie z babcią --> dziadek --> przeszłość --> babcia --> dziadek --> przeszłość. Może ze dwa razy bohaterka zrobiła coś poza ciągłym powtarzaniem tych samych zajęć. Jeszcze rozumiałabym, gdyby bohaterka z babcią rozmawiała o czymś, co by też pociągnęło fabułę do przodu, gdyby poznawała jej życie. Ale nie, babcia nic ciekawego nie miała, bo liczyła się przeszłość.

 

Choć ogólnie podobało mi się rozwiązanie spraw z przeszłości, to jednak liczyłam na poznanie prawdy przez wszystkich. Raczej jak się duchy komuś pokazują, to w określonym celu. A tutaj nie potrafiłam odnaleźć tego celu. Bo co bohaterce z tego, że poznała prawdziwy sekret rodziny jak tak prawdę mówiąc to nic z nim nie zrobiła?

 

Zatem książka jest niezła, takie 6/10, ale mogłaby być dużo lepsza. Choćby, gdyby bohaterka była ciekawsza, albo życie teraźniejsze też było ważne dla fabuły. I jakby przeszłość okazała się nieco straszniejsza (czasem fajnie jest się bać).

 

Natomiast jestem pewna, że sięgnę jeszcze po jakąś książkę Barbary Wood. Z ciekawości, bo bardzo mnie ciekawi jakie są inne książki tej pani. Może będą ciekawsze?