Ulica rajskich dziewic - Barbara Wood

Dawniej moja mama często sięgała po książki opowiadające o życiu kobiet w krajach muzułmańskich. Większość pożyczała z biblioteki lub od znajomych. Niektóre kupiła, tak jak tą.

 

Ja wolałam kryminały, fantastykę. Jednak czasem z ciekawości czytałam te, które mama przyniosła do domu. Przeważnie książki te mnie smuciły, gdyż historie kobiet w nich zawarte były przerażające, smutne.

 

Długo zaś nie sięgałam po "Ulice rajskich dziewic". Była ona w domu, mogłam w każdej chwili ją przeczytać, więc odkładałam ją na dalsze miejsce. Jednak ostatnio coraz częściej myślałam, by jednak przeczytać tą historię. Może mnie czymś zaskoczy?

 

I zaskoczyła. Przede wszystkim barwnością historii. "Ulica rajskich dziewic" zdecydowanie jest książką wartą uwagi. Ze względu na bohaterów, historie,bo tu nie ma jednej historii, jest ich wiele wplątanych w jedną rodzinę.

 

"Ulica rajskich dziewic" opowiada o rodzinie Raszidów, którym nie brakowało pieniędzy. Lecz pieniądze nie zawsze dają szczęście. Początkowo myślałam, że główną bohaterką będzie Yasmina, później zaś pewna byłam, ze jest ją Amira. Teraz, już po lekturze, pewna jestem, iż one obie są najważniejszymi bohaterkami powieści.

 

Zauważyłam, że w tej historii jest jeden prawdziwie czarny charakter. Reszta zaś nie jest ani całkiem zła, ani dobra. Każdy z rodziny Raszidów ma swoją historie, która miała wpływ na dalsze decyzje. Każdy z rodziny Raszidów popełnia błędy. To chyba jest najwspanialsze w tej powieści. Choć widać, że kobiety mają w tym świecie ciężkie życie, to równocześnie widać, że potrafią się też cieszyć i działać.

 

Dla mnie książka ta była powieścią obyczajową, opowiadającą o (nie)zwykłym życiu rodziny. To, co dla nas wydaje się niepojęte, dla nich jest normalne. Była to historia o codzienności w arabskim świecie. Nieco niezwykłej codzienności, bo rodzina Raszidów była w bliskim kontakcie z królem... i mieszkała w Kairze...

 

Przyznam, iż historia sprawiła, iż nieco zaczęłam się zastanawiać nad swoim życie. Uważam to za plus książki. Poza tym bohaterowie polubiłam bohaterów. Być może dlatego, że każdy nie był przedstawiony jednowymiarowo. Każdy z bohaterów był po prostu ludzki. Jakbym czytała historię o ludziach, których mogę poznać. Jakbym czuła przy czytaniu, że są rzeczywiści. Poza tym mogłam ich poznać bardzo dobrze i zrozumieć niektóre działania.

 

Książka wciągnęła mnie bardzo. Przyznam, iż ciężko było mi się od niej oderwać, bo zaciekawiło mnie życie Raszidów. Ogromnie byłam ciekawa jak historia się zakończy. I bardzo mnie ucieszyło, że na pewien sposób miała swój happy end.

 

Żałuję, że wcześniej nie trafiłam na tak przyjemną lekturę o życiu, które wydaje się straszne. Ta książka pozwala nieco zrozumieć tamten świat, kobiety, mężczyzn w nim żyjących. Pozwala zobaczyć, że takie życie może cieszyć. Choć nadal nie jest zbyt sprawiedliwe.

 

Na koniec wspomnę jeszcze, że byłam pewna, iż to jest książka obyczajowa, literatura piękna. Lecz przy pisaniu tej recenzji zauważyłam, że to jest biografia, że naprawdę żyła rodzina Raszidów na przestrzeni lat 1945 - 1988. Lat wielkich zmian. O, to też jest walor książki. Poznając historię rodziny Raszidów, stajemy się obserwatorami zmian, jakie zachodzą w Egipcie. Wielkich zmian.