Mroczna wieża 1 Roland - Praca zbiorowa, Stephen King

Sięgnęłam po tę książkę ze względu na człowieka w czerni. Człowieka, którego spotkałam po raz pierwszy w książce "Pod kopułą". Lecz było mi go mało. Wiedziałam, że jest to postać tajemnicza, która posiada pewnego rodzaju moce. Za to nie wiedziałam, skąd pochodzi. Wciąż nie wiem, choć pewna jestem jednego... nie jest nikim dobrym.

 

Człowiek w czerni mnie fascynuje. Lecz to nie on jest głównym bohaterem tomu pierwszego "Mrocznej wieży".

 

Głównym bohaterem jest Roland. Rewolwerowiec przemierza świat spotykając różne postacie po drodze, by dogonić człowieka w czerni. Tylko on może pomóc Rolandowie dostać się do Mrocznej wieży. Miejsca, które posiada ogromną moc.

 

Roland jest ciekawym bohaterem, który obrał sobie pewien cel i z tego, co zauważyłam w tym tomie, jest w stanie zrobić wszystko, by cel ten osiągnąć. Ma w sobie upór. I odwagę. Ale nie zawsze upór i działanie za wszelką cenę jest dobre. Wydaje mi się, że czasem warto odpuścić. Choć to nie jest ten typ. Zastanawiam się, czy gdy już osiągnie swój cel, będzie zadowolony. Bo osiągnie, a przynajmniej zrobi wszystko, by zdobyć to, co chce.

 

Książkę przeczytałam szybko. Bardzo wciągnęłam się w fabułę. Prawdę mówiąc, nie potrafiłam się od niej oderwać, przez co książkę pochłonęłam w jeden dzień. Zresztą ją się świetnie czytało. Postać Rolanda budziła zaciekawienie nie mniejsze niż człowieka w czerni. Pojawiają się też postacie, które zostają w pamięci, choćby Jack - chłopiec, który znalazł się na pustyni, ale nie wiedział jak, kiedy. W ogóle Jack mało pamiętał, a to co pamiętał było dla Rolanda czasem dość dziwaczne.

 

Zastanawiam się, dokąd zmierza cykl "Mroczna wieża". Pewnie już wkrótce przeczytam tom drugi i trzeci. Następne zaś na pewno dokupię, bo już stałam się fanką. Historia mnie porwała.

 

Świat, w którym porusza się rewolwerowiec jest całkowicie inny od naszego i choć nie było powiedziane wprost, jest on jednym ze światów, w których można żyć (postać Jacka). Zawsze myślałam, że koncepcja światów równoległych w sobie coś ma. Podobają mi się te teorie, zawsze widziałam w tym jakąś magię. Dlatego pewnie to jeden powodów, dla którego polubiłam "Rolanda".

 

Ale bądźmy szczerzy... gdyby nie człowiek w czerni, nawet bym się nie zainteresowała tą pozycją. Ogromnie mnie ciekawi ta postać i chce jej więcej. Pragnę ją poznać o wiele lepiej. Ale równocześnie poznałam Rolanda, który wzbudził moją ciekawość.

 

Choć niewiele jeszcze przeczytałam książek Kinga, z pewnością mogę zauważyć, iż jest ona inna niż te, które poznałam. Napisana w innym stylu. Nieco tajemnicza, ale nie mroczna. Całkowicie inna, choć wzbudzająca moje zainteresowanie. Tutaj tak prawdę mówiąc niewiele wiadomo. Pierwszy tom to prawdę mówiąc gonitwa za człowiekiem w czerni. Dzięki niej można było poznać nieco głównego bohatera, ale również poczuć niedosyt.

 

"Roland" nieźle rozpoczął cykl "Mrocznej wieży". Zachęcił mnie mocno do poznania następnych tomów. Sprawił, że zatraciłam się w czasie. W sumie to nieco dziwne, że książka, w której bohaterowie mają problem z czasem, sama spowodowała zagubienie kilku godzin. Bo ja naprawdę czułam, że przy lekturze minęła krótka chwila, a nie pół dnia. Zadziwiające.

 

Książkę polecam. To fantastyka na dobrym poziomie, choć wiem, że nie każdemu przypadnie do gustu.