Zimne popioly - Valentin Musso

Czy trafiliście kiedyś na książkę, którą czytało się ciężko, ale równocześnie miała ciekawą fabułę? Książkę, która momentami męczyła, ale chciało się poznać jej zakończenie? Bo takie właśnie są "Zimne popiołu"

 

Głównym bohaterem, a jednocześnie narratorem książki jest Aurélien Cochet. Młody człowiek po śmierci dziadka odkrywa jego mroczne sekrety. Ktoś próbuje mu w tym przeszkodzić.

 

Książka szła mi topornie. Nie ze względu na fabułę, która była ciekawa. Raczej przez język. Był po prostu ciężki do czytania. Główny bohater opowiadał swoją historię w dość męczący sposób. Czasem też przy lekturze czułam się zagubiona.

 

Książka dotyka tematu Lebensborn. Przyznam, iż nigdy nie słyszałam o ośrodkach, w których rodziły kobiety spełniające odpowiednie wymagania. Choć wątek ten stanowił tło dla wydarzeń, to było ich na tyle wiele bym się zainteresowała z tym tematem. Równocześnie wydaje mi się, że autor mógł coś jeszcze dodać na temat Lebensborn. Niemniej jednak jestem zadowolona, iż taki temat się pojawił. Przede wszystkim dlatego, że dowiedziałam się czegoś nowego, przez co się również czegoś nauczyłam. Po lekturze zaś, z zainteresowaniem poznałam szczegóły dotyczące tych ośrodków.

 

Aurélien Cochet, choć był głównym bohaterem, prawdę mówiąc był nijaki Taki szary człowiek, który nie wzbudzał mojego wydarzenia. Prowadził nudne życie (tak nudne, jak i moje :D ). Równocześnie o swoich wydarzeniach niezbyt ciekawie opowiada. Gdyby nie przeszłość dziadka, Aurélien nie miałby nic ciekawego do opowiedzenia.

 

Jego siostra, Anna miała duży potencjał. Gdyby inaczej poprowadzona została narracja, gdyby Anna odgrywała częstsze role w wydarzeniach, to książka zyskałaby wiele na wartości. Gdyby... choć łatwo wtedy byłoby również popsuć Anne.

 

Jeśli już jestem przy bohaterach, to czasem spotykają ich nierealistyczne rzeczy. Może nie tyle nierealistyczne, co bardziej nieprawdopodobne oraz kończące się inaczej. Po prostu czasem, a na pewno jeden raz, który był dla mnie zbyt niemożliwy, są cuda.

 

Ogólnie książkę polecam. Można się z niej dowiedzieć czegoś nowego. Historia dziadka głównego bohatera jest ciekawa (najciekawsza, jeśli chodzi o bohaterów). Bardzo mi przypadły do gustu retrospekcje z przeszłości. One były najmocniejszą stroną książki. Ciekawy jest też wątek staruszki, która zostaje zabita. Ogólnie nie jest źle. :)

 

Lekturę polecam jeśli lubicie historyczne książki (nie oparte na faktach, a dotykające historycznych wydarzeń).